Medytacja TUMMO

Trochę informacji znalezionych w necie o medytacji wewnętrznego żaru … w końcu lato nam się kończy może się przydać 😉

 

Medytacja tummo, praktykowana przez mnichów we wschodnim Tybecie, traci tam popularność. Tymczasem naukowcy z Uniwersytetu Harvarda dostrzegli w niej potencjał nowych zastosowań.

Mnisi uprawiający medytację tummo (joga wewnętrznego żaru lub joga ciepła psychicznego) potrafią nawet na mrozie podnieść o 8 stopni temperaturę rąk i stóp, czyli części ciała najbardziej wystawionych na zimno. Stają się też odporniejsi na niskie temperatury.

Podczas dorocznej ceremonii potrafią godzinami wędrować wokół klasztoru w 30-stopniowym mrozie, ubrani tylko w buty i krótkie spodenki, z torsem owiniętym mokrym prześcieradłem. W tym czasie wiele prześcieradeł… wysycha.

Na czym polega medytacja tummo?

Oni byli pierwsi

Efekt podnoszenia temperatury ciała wskutek praktykowania tummo był wielokrotnie badany przez naukowców. Po raz pierwszy – przez zespół z National University of Singapore (NUS). Badanie wykazało, że techniki medytacji tummo umożliwiają kontrolowanie temperatury centralnej ciała przez mózg.

Wcześniejsze badania potwierdzały jedynie skuteczność medytacji tummo w podnoszeniu temperatury obwodowej dłoni i stóp. Uczestniczący w nich mnisi potrafili podnieść temperaturę palców dłoni i stóp nawet o kilka st.C. W innych częściach ciała zanotowano również wzrost temperatury, ale już nie tak spektakularny.

Zdaniem naukowców efektem medytacji jest rozszerzenie naczyń krwionośnych skóry, czyli reakcja odwrotna do typowej reakcji organizmu na zimno. Praktykowanie tummo, tak jak i innych technik medytacyjnych jogi, wywołuje stan rozluźnienia w autonomicznym układzie nerwowym, co wywiera korzystny wpływ na inne układy, łącznie z odpornościowym.

To odmiana jogi związana z tradycją wadżrajany (złożony i wieloaspektowy system buddyjskiej myśli i praktyki, która rozwinęła się na przestrzeni wieków), uprawiana głównie w środowisku buddyzmu tybetańskiego. Medytacja tummo wykorzystuje dwie techniki: silny oddech (Forcefull Breat – FB ) i łagodny oddech, Gentle Breath – GB).

Każdej z nich towarzyszy izometryczne naprężanie mięśni w czasie wstrzymywania oddechu, ale różnią się zamierzonym celem. Niezależnie od podniesienia temperatury ciała, FB ma wzmicnić siły psychiczne a GB je podtrzymuje. Medytacji towarzyszy też wizualizacja. Można ją opisać jako koncentrację na mentalnych obrazach ognia wzdłuż rdzenia kręgowego.

Dlaczego podjęto kolejne badanie?

Podnoszenie temperatury ciała dzięki tummo było przedmiotem wielu badań naukowych. Pierwsi zajęli się nim naukowcy z National University of Singapore (NUS). To oni wykazali, że medytacja tummo może stymulować mózg do kontrolowania temperatury ciała.

Badacze z Uniwersytetu Harvarda postanowili dokładniej zgłębić to zagadnienie i ustalić własnymi metodami, także z użyciem elektroencefalografu, jakie konkretnie zmiany zachodzą wtedy w mózgu i ciele1. Eksperyment przeprowadzili w klasztorze Gebchak we wschodnim Tybecie. Wzięli w nim udział mnisi reprezentujący różny poziom zaawansowania, w wieku od 25 do 52 lat, praktykujący medytację tummoprzynajmniej od 6 lat (najdłuższy „staż” wynosił 32 lata).

Co ustalono?

U medytujących odnotowano ważne zmiany elektroencefalogramu, przede wszystkim w odniesieniu do aktywności fal alfa, związanych ze świadomą relaksacją w stanie czuwania. Można je zarejestrować w stanie czuwania u odprężonej osoby przy braku bodźców wzrokowych (zamknięte oczy). Kiedy w naszym mózgu aktywne są fale alfa, stajemy się bardziej kreatywni, rośnie nasza zdolność do koncentracji. Udało się też poczynić obserwacje szczegółowe:

  • tummo podnosi temperaturę ciała (pod pachą) powyżej 38,3 st. C.,
  • wzrost temperatury jest spowodowany stosowanymi technikami oddychania oraz wizualizacją.

Zdaniem badaczy na tummo warto spojrzeć praktycznym okiem. Ten rodzaj medytacji może przecież w ekstremalnych warunkach uratować życie, na przykład wspinaczom wysokogórskim. No i wzmacnia odporność na infekcje bez sięgania po leki, co i tym razem udało się wykazać.

źródło :https://oczymlekarze.pl/zdrowy-styl-zycia/zdrowie/2772-tummo-rozpala-wewnetrzny-ogien

 

 

Tybetańskie oddychanie (medytacja)tummo to jedna z najbardziej znanych technik. Dostarcza więcej niż zwykle tlenu do naszych komórek, co wpływa na naszą energię, samopoczucie, odkwasza i uodpornia organizm. Ma także wiele innych zalet.

Oddychanie tummo stosuje między innymi Wim Hof (Iceman, „człowiek lodu”). Daje mu ono np. możliwość przebywania bez odzieży w minusowych temperaturach. Ustalił on wiele rekordów świata, przebiegł m.in. półmaraton bez butów w mrozie okolic koła podbiegunowego. W samych spodenkach wspiął się na Kilimandżaro przy temperaturze –15°C, przebiegł też maraton na pustyni bez picia wody. Udowodnił w warunkach laboratoryjnych, że dzięki oddychaniu, medytacji i koncentracji ma wpływ na aktywność autonomicznego systemu nerwowego oraz wrodzonego układu odpornościowego – poprzez podniesienie poziomu kortyzolu oraz obniżenie zawartość cytokin, co według nauki było niemożliwe.

Zostało przeprowadzonych wiele badań naukowych potwierdzających działanie tego ćwiczenia oddychania. Link do nich znajduje się na końcu artykułu. W serwisie YouTube jest dużo filmów poświęconych Icemanowi, tutaj jeden z nich:

 

Ćwiczenie:

WAŻNE! Wszystkie ćwiczenia oddechowe należy wykonywać w bezpiecznym otoczeniu, najlepiej siedząc lub leżąc – ze względu na możliwość wystąpienia zawrotów głowy. Dobrze jest też mieć miękkie podłoże – kanapę, dywan. Nigdy nie należy ćwiczyć w czasie pływania, np. na basenie.

To ćwiczenie działa najlepiej na czczo, zwłaszcza po wstaniu.

  1. Usiądź wygodnie lub połóż się w wygodnym i bezpiecznym miejscu (na łóżku, kanapie lub na trawie w ogrodzie).
  2. Spróbuj się zrelaksować.
  3. Oddychaj około 30 razy, raz za razem. Oddychamy w miarę głęboko, przeponowo, ale bez przesady. Jeśli poczujesz, że zaczynasz się hiperwentylować, pamiętaj, że masz nad tym kontrolę.
  4. Po 30 razach wypuść całkowicie powietrze z płuc – naturalnie, bez nadmiernego „wyciskania” całego powietrza – i wstrzymaj oddech.
  5. W trakcie wstrzymania oddechu przede wszystkim wczuj się w swój organizm. Bardzo możliwe, że odczujesz mrowienie w wielu miejscach – to wynik dostarczenia dodatkowego tlenu do komórek.
  6. Kiedy poczujesz potrzebę oddychania (nie czekaj z tym za długo), zaczerpnij całkowicie powietrze i przetrzymaj je przez 10 sekund. W tym momencie też wsłuchuj się w swój organizm.
  7. Po 10 sekundach wypuść powietrze i na nowo zacznij serię 30 oddechów.

Uwagi:

Najczęściej w ramach ćwiczenia wykonuje się 3–4 cykle, każdy po około 30 oddechów. Po pewnym czasie łatwo samemu wyczuć, ile oddechów wystarcza.

Można zmierzyć sobie czas bez oddychania, często to aż 3 czy nawet 4 minuty – i to na wydechu, bez powietrza w płucach J.

Po zakończeniu ćwiczenia proponuję posiedzieć jeszcze chwilę, wczuć się w swój organizm, a nawet zacząć medytować.

To ćwiczenie rozgrzewa nas od wewnątrz (tummo z tybetańskiego to ‘joga wewnętrznego żaru’), można po nim wziąć (stopniowo) zimny prysznic.

źródło :http://www.bezwarunkowamilosc.pl/cwiczenie-tybetanskiego-oddychania-tummo/