Bo nic nie rośnie bez potrzeby

132

Bo Nic Nie Rośnie Bez Potrzeby
Naukowcy wykorzystują wiele gatunków zwierząt do badania leków zmieniających świadomość, zaskakujące może być jednak to, że zwierzęta w swoim naturalnym środowisku – od szpaków po renifery – również używają substancji psychoaktywnych… i to z własnej woli.

Wygląda na to, że wiele z tych gatunków posiada naturalną potrzebę doświadczania wyższych stanów świadomości, dzięki czemu człowiek odkrył niektóre ze swoich ulubionych używek – właśnie poprzez obserwację zachowania zwierząt.

Na całym świecie istnieją dowody na to, że zwierzęta celowo używają roślin halucynogennych, a legendy o tych roślinach, często używanych w świętych rytuałach, zawierają odniesienia do zwierząt jako istot pokazujących je ludziom.

Jeden z gatunków, odpowiedni do artykułu świątecznego, to renifer – potrafi on przemierzyć ogromne odległości w poszukiwaniu halucynogennego muchomora czerwonego (amanita muscaria) – czerwonego grzyba w białe kropki, na którego kapeluszach lubią przesiadywać krasnale ogrodowe. Renifery po spożyciu muchomora zachowują się jakby były pijane, bezcelowo biegają w kółko, albo wydają dziwne odgłosy. Często też telepią łbami. Muchomor czerwony występuje na półkuli północnej i od dawna jest używany przez człowieka ze względu na jego psychotropowe właściwości. Użycie go może być jednak niebezpieczne, bowiem zawiera substancje toksyczne (zejścia śmiertelne zdarzają się, ale bardzo rzadko – przyp. red. [h]). Renifery metabolizują te toksyczne substancje bez usczerbku na zdrowiu, a główne związki psychoaktywne pozostają niezmetabolizowane i wydalone z moczem. Pasący renifery Europejczycy i Azjaci dawno temu nauczyli się zbierania moczu reniferów jako bezpiecznego środka halucynogennego.

Innym halucynogenem używanym przez dzikie zwierzęta jest afrykańska roślina iboga (Tabernanthe iboga). Zaobserwowano w Gabonie i Kongo, że dziki, jeżozwierze, goryle i mandryle wykopują i zjadają silnie halucynogenne korzenie tej rośliny.

W kanadyjskich górach, dzikie owce kanadyjskie ogromnie ryzykują przy zdobyciu rzadkiego psychoaktywnego porostu. Zdrapując porost ze skał, potrafią zetrzeć zęby po same dziąsła.

Na preriach południowo-zachodnich USA, niektóre konie i inne ssaki pastewne są uzależnione od halucynogennych roślin, znanych ogólnie jako locoweed. Rośliny te, głównie gatunki Astragalus i Oxytropis, są zazwyczaj omijane przy skubaniu łąki, ale zwierzęta, które przypadkiem ich spróbowały, często powracają w miejsce ich występowania i spożywają je ponownie. Objawy spożycia to ostrożne, bezcelowe chodzenie, osłabiony wzrok, dziwne zachowanie i apatia.

W lasach deszczowych Ameryki Południowej sfilmowano jaguary zachowujące się jak małe potulne kociaczki jakiś czas po tym, kiedy obgryzały gorzkie korzenie yage (Banisteriopsis caapi) [link w odnośniku jest opisany jako DMT, ale DMT nie działa podane doustnie, tak że to najprawdopodobniej Banisteriopsis – przyp. [h]], halucynogennego pnącza, które używane jest również przez rdzenne plemiona w rytualnych ceremoniach. Niektórzy antropolodzy wierzą, że człowiek pierwszy raz nauczył się spożywania tej rośliny podczas obserwacji jaguarów.

Wspominając o kotach, nie można nie wspomnieć o prawdopodobnie najlepiej znanej używce zwierząt – kocimiętce (Nepeta spp). Około dwie-trzecie dorosłych kotów domowych jest podatnych na jej działanie, ale również i inne gatunki kotowatych, jak np. lwy.

Efekty działania kocimiętki wynikają z występowania w niej lotnych terpenoidów – nepetalaktonów. Kiedy kot powącha liście lub łodygi kocimiętki, może zacząć się turlać, obmacywać łapkami, rzuć, czy lizać. Zazwyczaj brykają albo tarzają się po podłodze, ale czasami obserwuje się osowienie i lęk. Efekty ustępują po 5-15 minutach. po których kotek nie jest już wrażliwy na kolejne dawki nepetalaktonów przez przynajmniej godzinę.Jedną z zalet kocimiętki jest to, że nie wywołuje żadnych szkodliwych długotrwałych efektów – czego nie można powiedzieć o innych roślinach, których zwierzęta używają do wywołania high’u.

Wiele ludowych przypowieści z całego świata mówi o tym, że człowiek odkrył alkohol obserwując zachowanie zwierząt. W Biblii, kiedy Noe osiedlił się po powodzi, zobaczył jedną ze swoich swoich kóz, baraszkującą po zjedzeniu sfermentowanych winogron. Powtórzył on eksperyment kozy, po czym wracając do domu stał się nadzwyczaj wesoły, skory do śpiewania, pogubił trochę ciuchów i w końcu zasnął przed domem.Większości z nas się to przydarzyło, czyż nie ? Noe dobrze pamiętał swoje doświadczenie i odczuwał je jako miłe – miłe na tyle, że kolejnego dnia poszedł zbierać winogrona, by stworzyć pierwszą na świecie winnicę.

Nie wiemy do końca, czy faktycznie człowiek odkrył alkohol obserwując wstawione zwierzęta, tak czy siak używa tego narkotyku od tysięcy lat. Zwierzęta natomiast, czy to kręgowce czy bezkręgowce, zaczęły używać alkoholu dużo wcześniej.

Owoce, winogrona, nektar i sok, wszystkie mogą zawierać taką ilość cukru, że zdolne będą do sfermentowania z udziałem naturalnych drożdży. Pszczoły, osy, szerszenie i inne owady mogą się nawalić spożywając tak sfermentowane potrawki. Owady te są najprawdopodobniej zwabiane raczej przez cukier i drożdże niż przez alkohol, jednak mimo wszystko piją to do czasu zaburzenia koordynacji i upadku na ziemię. Jeśli odurzona pszczoła miodna planuje wrócić do ula, może poleżeć sobie na „plecach” machająć nóżkami do czasu wytrzeźwienia. Jednak strażnicy ula nie respektują takiego zachowania i pszczeli „pijacy” leżący w takim stanie mogą zostać ukarani, włączając w to nawet obgryzienie odnóży.

Nawalone szpaki

Ptaki również lubią rausz. Donoszono o ptakach, które wbijały się w szyby okien tuż po tym, kiedy zjadły sfermentowane owoce, czy zboża. Łuszczaki, jemiołuszkowate i szpakowate są szczególnie podatne na alkohol, a osobniki pewnych gatunków wręcz celowo wracają po więcej. Znajdowano martwe jemiołuszkowate na stosie fermentujących owoców jarzębiny, a sekcja zwłok pokazała, że umarły one pijane, z pewnym ostrym schorzeniem wątroby, wywołanym alkoholem.

Donoszono również o ssakach – niedźwiedziach i wapiti – przypadkowo nawalonych i rozpasanych po spożyciu fermentujących owoców.

W indyjskim stanie Wschodnim Bengalu kilkukrotnie odnotowano przypadki kiedy słonie włamywały się do nielegalnych sklepów z alkoholem obficie go pijąc i „awanturując” się później – depcząc ludzi i powodując duże zniszczenia w okolicy sklepu.Jednak historie z oszalałymi przez alkohol zwierzętami należy traktować z ostrożnością.

Opowieści podróżników o pijanych afrykańskich słoniach pojawiały się już na początku XIX wieku, a broszury turystyczne wyjaśniały, że słonie mogą wyczuć alkohol w fermentującym owocu drzewa marula z odległości 10km, jednak dzisiejsze badania sugerują że opowieści te nie mają pokrycia.

Kozły jako kozły ofiarne

Kofeina jest kolejnym narkotykiem, który człowiek odkrył obserwując zachowanie zwierząt – kóz. W IX wieku, etiopski pasterz Khaldi zaobserwował, że jego kozy szalenie „tańczą” po zjedzeniu jasno czerwonych jagód krzewu, który dziś nazywamy Coffea arabica. Sam spróbował kilku jagód i poczuł się dość radośnie, po czym opowiedział o swoim odkryciu mnichom z lokalnego klasztoru.

Jakkolwiek, dziś wiemy, że mnisi z terenów Etiopii używali kawy dla jej stymulujących właściwości dużo przed czasami Khaldiego. Jednak biorąc pod uwagę to, że człowiek wypasał kozy przez co najmniej 7000 lat, jest bardzo prawdopodobne, że kozy są ostatecznie winne sukcesowi Starbucks’a.

Prócz alkoholu i kofeiny, kozy przyczyniły się również do odkrycia przez człowieka khatu, popularnego na Bliskim Wschodzie stymulantu, zawierającego pochodne efedryny. Legenda głosi, że jemeński pasterz zaobserwował, że jedna z jego kóz dziko biegnie po spożyciu liści Catha edulis. Zdecydował spróbować liścia samemu, co go pobudziło i opowiedział swoją historię innym.

Opowiem teraz pokrótce o tytoniu, by kozy czytające artykuł mogły odetchnąc z ulgą, bowiem ich gatunek nie mógł przyczynić się do nadużyć tytoniu wśród ludzi. Tytoń (Nicotiana spp) jest rośliną Ameryki Południowej, ludzkośc zaczęła inhalować dym tytoniowy około 8000 lat temu, prawdopodobnie odkrywając jego działanie przy paleniu liści w postaci kadzidła przy okazji różnych ceremonii. Kozy mają żelazne alibi, bowiem pojawiły się w Amerye Południowej dopiero 7500 lat później.

Mimo, że mieszkańcy Ameryki Południowej nie potrzebowali kóz, by pokazały im tytoń, użycie kokainy mogło być już inspirowane przez ssaki pastewne. Żucie liści koki (Erythroxylum spp) jako stymulantu rozpoczęło się prawdopodobnie już ok. 5000 p.n.e., w czasach kiedy zadomowiono pierwsze lamy.Istnieje jedna peruwiańska legenda opowiadająca o lamach podróżujących po Andach i żujących liście koki z braku innego pożywienia. Pasterze odkryli pobudzające działanie na lamy i przetestowali to na sobie. Inne legendy opowiadają jednak o małpach jako pionierach użycia koki.

Chociaż ptaki jedzą nasiona koki, a różne insekty atakują krzewy koki, żadne z tych stworzeń nie odczuwało stymulujących efektów kokainy. Jednak badacze pokazali, że ślimaki ogrodowe po zjedzeniu liści koki potrafią wejść po szklanej bagietce o ok. 25% szybciej niż ślimaki karmione innymi liśćmi.

Narko-małpy

Człowiek prawdopodobnie nie nauczył się użycia opium obserwując zwierzęta, bowiem nie ma wielu dowodów na jego narkotyczne wykorzystanie pośród dzikich zwierząt. Jednak, odkąd człowiek zaczął uprawiać mak, co najmniej jeden gatunek nauczył się go używać. Zwierzęciem tym jest bawół.

W południowo-wschodniej Azji niektóre bawoły poszukują makówek gotowych do zbioru. Po znalezieniu makówek, bawoły stają się potulne i odchodzą samotnie od stad, z którymi zazwyczaj się przemieszczają. Jednakże bawoły nie uzależniają się, bowiem makówki zawierają wysokie stężenie opium tylko przez krótki czas, tuż przed dojrzeniem. Kiedy czas żniw maku się kończy, zachowanie bawołów wraca do normy, jednak wykazują pewne oznaki odstawienia, jak np. drżenie, niepokój i konwulsje.

Łuszczaki i gryzonie jedzą bogate w tłuszcze nasiona maku, jednak nie zauważono objawów uzależnienia, głównie dlatego, że nasiona maku zawierają małe stężenie alkaloidów. Nie ma również dowodów na to, że bezkręgowce potrafią się odurzać makiem. Armia USA próbowała kiedyś hodować uzależnione od opiatów insekty, by te poszukiwały i niszczyły pola nielegalnych upraw maku. Projekt okazał się totalną klęską.
Jedna z ostatnich wiadomości opisuje miasto w Indiach opanowane przez małpy narkomanki, które wykradały opium z fabryki robiącej leki na bazie opiatów.

Kto w takim razie kopiuje od kogo?

źródło: P.Journal
tłumaczenie: redakcja hyperreal.info

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s