PODRÓŻ DO IXTLAN II

W „Naukach Don Juana” główny nacisk położony był na poszukiwaniu tzw. sprzymierzeńców.
Sprzymierzeniec to „moc zdolna przenieść człowieka poza jego własne granice”.

0narnia

*************

-Co się wydarzyło kiedy pochwyciłeś swojego sprzymierzeńca don Genaro?-zapytałem

-mocno mną wstrząsnęło -powiedział po chwili wahania.Zdawało się,że zbiera myśli -Nigdy nie wyobrażałem sobie,że tak to będzie -kontynuował-To było coś,coś…coś,o czym nie da się powiedzieć.Kiedy go pochwyciłem zaczęliśmy wirować.Sprzymierzeniec zaczął mną kręcić ale ja nie popuszczałem.Wirowaliśmy w powietrzu z taką prędkością i mocą,że nic nie widziałem.

Ja mogłabym prawie tak samo jak Genaro opisać spotkanie ze sprzymierzeńcem.Z tą różnicą,że to bardziej on pochwycił mnie niż ja jego.To wirowanie jest ciekawe pomimo jego mocy ma się poczucie całkowitej stabilności i co ciekawe ani nie kręci się w głowie ani nie pojawia się rozkojarzenie,ale wręcz odwrotnie …odsłania się zrozumienie …i moc.

Trwało to i trwało.Nagle poczułem,że znów stoję na ziemi.Sprzymierzeniec nie zabił mnie byłem cały i zdrowy.Byłem sobą!Wiedziałem,że mi się udało w końcu miałem sprzymierzeńca.Skakałem z radości.Co za uczucie!Co to było za uczucie!

Później rozejrzałem się wkoło aby przekonać się ,gdzie jestem.Okolica nie była mi znana.Pomyślałem sobie,że sprzymierzeniec musiał mnie ponieść w powietrzu i porzucić gdzieś daleko od miejsca ,w którym się starliśmy.Próbowałem zorientować się w terenie.Wydawało mi się,że mój dom musi być na wschodzie ,więc zacząłem iść w tamtym kierunku.Wciąż było jeszcze wcześnie.Spotkanie ze sprzymierzeńcem nie trwało zbyt długo.Wkrótce znalazłem drogę i zauważyłem grupkę mężczyzn i kobiet zbliżających się do mnie .Byli to Indianie.Wydawało mi się,że to Mazatecy.Otoczyli mnie i pytali dokąd idę.

-Idę do domu ,do Ixtlan -powiedziałem im.

-Zgubiłeś się ?-zapytał ktoś.

-Tak-odparłem -Dlaczego pytasz?

Ponieważ Ixtlan znajduje się w przeciwnym kierunku.Sami tam idziemy-powiedział ktoś inny.

-Przyłącz się do nas-namawiali mnie wszyscy. Mamy jedzenie.

Don Genaro przestał mówić i spojrzał na mnie ,jakby czekał,aż zadam mu jakieś pytanie.

-No,więc co zrobiłeś?-zapytałem-Czy przyłączyłeś się do nich ?

-Nie ,nie zrobiłem tego-powiedział-Oni nie byli prawdziwi.Wiedziałem to od razu ,w chwili kiedy do mnie podeszli.Było coś w ich głosach,w ich przyjaznym nastawieniu,co ich zdradziło,szczególnie wtedy,kiedy powiedzieli mi ,abym poszedł z nimi.A,więc uciekłem.Wołali mnie i błagali,żebym wrócił.Ich prośby stawały się coraz bardziej natarczywe,ale ja dalej uciekałem od nich.

-Kim byli?-zapytałem.

-Ludźmi-odparł szorstko don Genaro -Poza tym,że nie byli prawdziwi.

-Byli jak zjawy -wyjaśnił don Juan-Jak duchy (….)

(…..)
– Czy te zjawy to byli sprzymierzeńcy, don Genaro? – zapytałem.
– Nie, to byli ludzie.
– Ludzie? Przecież powiedziałeś, że to zjawy.
– Powiedziałem, że nie byli już więcej czymś rzeczywistym. Po moim spotkaniu ze sprzymierzeńcem nic już więcej nie było rzeczywiste.
Byliśmy cicho przez długi czas.
– Jaki był koniec tej historii, don Genaro? – zapytałem.
– Koniec?
– To znaczy, kiedy i jak dotarłeś w końcu do Ixtlan? Obydwaj równocześnie wybuchnęli śmiechem.
– A więc o to ci chodziło z tym końcem – stwierdził don Juan. – Powiedzmy to inaczej. Podróż Genara nie miała końca. Nigdy nie będzie końca. Genaro wciąż jest w drodze do Ixtlan!
Don Genaro popatrzył na mnie przenikliwie, a później spojrzał w dal, na południe.
– Nigdy nie dotrę do Ixtlan – powiedział.
Jego głos był stanowczy, ale cichy, prawie jak pomruk.
– Jednak czuję… czasami wydaje mi się, że dzieli mnie od niego tylko jeden krok. Ale nigdy tam nie dotrę. W mojej podróży nie odnajduję nawet niegdyś znajomych mi miejsc. Nic nie jest już takie samo.
Don Juan i Genaro spojrzeli na siebie. Było coś niewymownie smutnego w ich wzroku.
– W swojej podróży do Ixtlan spotykam tylko widmowych podróżnych – powiedział cicho.
Spojrzałem na don Juana. Nie rozumiałem, co miał na myśli don Genaro.
– Każdy, kogo Genaro napotyka na swojej drodze, jest tylko przemijającą istotą – wyjaśnił don Juan. – Weźmy ciebie, na przykład. Jesteś zjawą. Twoje uczucia i gorliwość są takie jak u ludzi. Dlatego mówi, że spotyka tylko widmowych podróżników w drodze do Ixtlan.
Nagle uświadomiłem sobie, że podróż don Genara jest metaforą.
– Wobec tego twoja podróż do Ixtlan nie jest realna – powiedziałem.
– Jest realna! – wykrzyknął don Genaro. – Podróżnicy nie są realni.
Wskazał na don Juana ruchem głowy i powiedział z naciskiem:
– To jedyny, który jest rzeczywisty. Świat jest rzeczywisty tylko wtedy, kiedy jestem z nim. Don Juan uśmiechnął się.
– Genaro opowiedział ci swoją historię – powiedział don Juan – ponieważ wczoraj zatrzymałeś świat i on myśli, że także widziałeś, ale ty jesteś takim głupcem, że sam tego nie wiesz. Wciąż mówię mu, że jesteś dziwny, ale że prędzej czy później będziesz widział. Niezależnie od wszystkiego, w swoim następnym spotkaniu ze sprzymierzeńcem, jeśli będzie dla ciebie następny raz, będziesz musiał walczyć z nim i go oswoić. Jeśli przeżyjesz wstrząs, a sądzę, że tak, ponieważ jesteś silny i żyjesz jak wojownik, znajdziesz się w nieznanym kraju. Wtedy, w całkiem naturalny dla nas wszystkich sposób, przede wszystkim będziesz chciał wrócić do Los Angeles. Ale nie będzie już powrotu do Los Angeles. To, co tam zostawiłeś, na zawsze przepadnie. Od tej pory będziesz już czarownikiem, ale to nic nie pomoże.

„Wirowanie ze sprzymierzeńcem zmieni twoją ideę świata-powiedział don Juan-idea jest wszystkim;kiedy ona ulega zmianie,zmienia się też sam świat ”

Fragmenty książki Carlosa Castanedy pt.”Podróż do Ixtlan”

Wstrząsająca to opowieść szczególnie gdy się na własnej skórze poczuje jej moc. Gdy się wie,że nie jest tylko metaforą….

 

 

„Ostateczna Podróż” – Juan Ramon Jimenez

 

… i odejdę. Ale ptaki pozostaną śpiewając.
I mój ogród pozostanie,
Z zielonym drzewem i studnią.
Przez wiele popołudni niebo będzie niebieskie
i pogodne.
Dzwony na dzwonnicy wybiją godziny
jak robią to tego popołudnia.
Ludzie, którzy mnie kochali odejdą,
A miasto będzie rozkwitać każdego roku.
Ale mój duch zawsze z nostalgią będzie
błądził po tym samym, zapomnianym
zakątku mojego kwietnego ogrodu……

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s