Śmierć fragment książki C.Castanedy

2r7n7dy

„Śmierć”
Fragment książki „Aktywna strona nieskończoności” C.Castanedy

Pewnego dnia pomagałem don Juanowi czyścić pale bambusowe z tyłu jego domu. Poprosił mnie, bym włożył rękawice robocze, bo, jak powiedział, drzazgi bambusa są bardzo ostre i łatwo powodują infekcje. Pokazał mi, jak się posługiwać nożem przy czyszczeniu bambusów. Praca pochłonęła mnie całkowicie. Kiedy don Juan zaczął do mnie mówić, musiałem przerwać, żeby móc się skupić na jego słowach. Oświadczył, że już dość się napracowałem i że powinniśmy wejść do domu. Poprosił, żebym usiadł w jednym z bardzo wygodnych foteli w przestronnym, nieomal pustym pokoju dziennym. Poddał mi kilka orzechów, suszonych moreli i plasterków sera zgrabnie rozłożonych na talerzu. Powiedziałem mu, że chcę dokończyć czyszczenie bambusów. Nie chciało mi się jeść. Ale on nie zwrócił uwagi na moje słowa. Polecił mi, bym podjadał z talerza, żując wolno i starannie, będę bowiem musiał na bieżąco dostarczać mojemu organizmowi pożywienia, żebym pozostawał czujny i uważnie słuchał tego, co ma mi do powiedzenia.

– Już wiesz – zaczai – że istnieje we wszechświecie pewna odwieczna siła, którą czarownicy starożytnego Meksyku nazywali mrocznym morzem świadomości. U szczytu swych możliwości postrzegania widzieli oni coś, co sprawiało, że trzęśli portkami, jeśli w ogóle coś takiego nosili. Widzieli, że mroczne morze świadomości jest odpowiedzialne nie tylko za świadomość organizmów, lecz również za świadomość istot, które organizmów nie posiadają.

– A to co znowu, don Juanie? Istoty bez organizmów, które mają świadomość? – zapytałem oszołomiony, gdyż nigdy wcześniej nie wspominał o niczym takim.

– Dawni szamani odkryli, że cały wszechświat składa się z sił bliźniaczych – rozpoczął. – Są to siły, które są względem siebie jednocześnie przeciwstawne i komplementarne. Nie możemy uciec od tego, że i nasz świat jest jednym z takich bliźniaczych światów. Przeciwstawnym względem niego i zarazem komplementarnym światem jest świat zamieszkały przez istoty, które mają świadomość, lecz nie mają organizmów. Dla tej przyczyny dawni szamani nazywali je istotami nieorganicznymi.

– I gdzie jest ten świat, don Juanie? – zapytałem, żując bezwolnie kawałek suszonej moreli.

– Tutaj, w miejscu, gdzie ty i ja właśnie sobie siedzimy – odrzekł rzeczowo, śmiejąc mi się jednak prosto w nos z mojego zdenerwowania. – Powiedziałem ci, że to nasz bliźniaczy świat, tak więc jest z nami blisko spokrewniony. Czarownicy starożytnego Meksyku nie myśleli, tak jak ty, w kategoriach czasu i przestrzeni. Oni myśleli jedynie w kategoriach świadomości. Obok siebie egzystują dwa typy świadomości i nigdy nie wchodzą sobie w drogę, ponieważ jeden typ jest całkowicie różny od drugiego. Dawni szamani podeszli do problemu wzajemnej egzystencji, nie zaprzątając sobie głowy czasem i przestrzenią. Rozumowali tak, że poziomy świadomości istot organicznych i istot nieorganicznych są tak od siebie różne, że jedne i drugie mogą istnieć obok siebie, w zasadzie sobie nie przeszkadzając.

– Czy możemy w jakiś sposób postrzegać te istoty nieorganiczne, don Juanie? – zapytałem.

– Jak najbardziej – odrzekł. – Czarownicy potrafią to robić na zawołanie. Potrafią to też normalni ludzie, ale ci nie zdają sobie z tego sprawy, ponieważ nie są świadomi istnienia światów bliźniaczych. Kiedy zaczynają myśleć o świecie bliźniaczym, dopuszczają się wszelakiej intelektualnej masturbacji, ale nigdy nie przyjdzie im do głowy, że takie fantazjowanie ma swoje źródło w nie uświadomionej pewności, którą ma każdy z nas: że nie jesteśmy sami.

Byłem zafascynowany tym, co powiedział don Juan. Nagle poczułem wilczy apetyt. W żołądku miałem bezdenną pustkę. W tamtej chwili mogłem jedynie słuchać z maksymalną uwagą i jeść.

– Kłopot z traktowaniem wszystkiego w kategoriach czasu i przestrzeni – ciągnął – polega na tym, że zwracasz uwagę jedynie na to, co wylądowało w przestrzeni i czasie, które zostały ci dane, a jest to wycinek bardzo ograniczony. Czarownicy natomiast dysponują olbrzymim polem, na którym łatwo zauważyć lądowanie czegoś niezwykłego. Cała masa istot z najdalszych zakątków wszechświata, istot obdarzonych świadomością, lecz nie mających organizmów, ląduje w polu świadomości naszego świata i w polu świadomości jego świata bliźniaczego, choć przeciętny człowiek nigdy tego nie zauważa. Istoty, które lądują na naszym polu świadomości czy na polu świadomości naszego świata bliźniaczego, pochodzą z innych światów, które istnieją poza zakresem naszego świata i jego bliźniaka. Cały wszechświat jest wypełniony po brzegi światami świadomości, organicznymi i nieorganicznymi. Don Juan mówił dalej; powiedział, że dawni czarownicy wiedzieli, kiedy świadomość nieorganiczna z innych światów wylądowała w polu ich świadomości. Powiedział, że podobnie jak postąpiłby każdy człowiek na Ziemi, dawni szamani stworzyli nieopisaną liczbę klasyfikacji różnych typów tej obdarzonej świadomością energii. Znano je pod ogólnym określeniem istot nieorganicznych.

– Czy takie istoty nieorganiczne żyją tak samo jak my? zapytałem.

– Jeżeli uważasz, że życie oznacza świadomość, to w takim razie tak, żyją – odparł. – Przypuszczam, że trafnym byłoby stwierdzenie, iż jeśli życie można mierzyć intensywnością, przenikliwością, trwaniem takiej świadomości, wówczas – zupełnie szczerze – istoty takie są bardziej żywe niż ty i ja.

– Czy takie istoty nieorganiczne umierają, don Juanie? – zapytałem.

Don Juan chichotał przez chwilę, nim mi odpowiedział.

– Jeśli śmiercią nazywasz koniec świadomości – tak, umierają. Ich świadomość się kończy. Ich śmierć nieco przypomina śmierć człowieka, a jednocześnie jest inna, ponieważ śmierć człowieka kryje w sobie pewną dodatkową opcję. To trochę jak klauzula w dokumencie prawnym, klauzula napisana tak małymi literkami, że ledwie dostrzegalna. Musisz wziąć szkło powiększające, żeby się doczytać, a jednak to właśnie ta klauzula jest najważniejszą częścią dokumentu.

– Co to za ukryta opcja, don Juanie?

– Ukryta opcja śmierci dotyczy wyłącznie czarowników. O ile mi wiadomo, są oni jedynymi ludźmi, którzy przeczytali tę drobno drukowaną klauzulę. Dla nich opcja ta ma bezpośrednie, praktyczne zastosowanie. Dla przeciętnego człowieka śmierć oznacza koniec jego świadomości, koniec jego organizmu. Dla istot nieorganicznych śmierć oznacza to samo: koniec ich świadomości. W obu przypadkach wynikiem śmierci jest akt wessania do mrocznego morza świadomości. Indywidualna świadomość, naładowana doświadczeniami całego życia, przekracza własne granice i pod postacią energii rozlewa się po mrocznym morzu świadomości.

– Ale co to za ukryta opcja śmierci, na którą decydują się jedynie czarownicy, don Juanie? – zapytałem.

– Dla czarowników śmierć jest czynnikiem jednoczącym. Zamiast dezintegrować organizm, jak to zazwyczaj bywa, śmierć go jednoczy.

– Jak śmierć może cokolwiek jednoczyć? – zaoponowałem.

– Dla czarownika – odrzekł – śmierć kończy panowanie indywidualnych nastrojów ciała. Dawni czarownicy wierzyli, że to właśnie władza różnych części ciała dyktuje nastroje i reakcje całego organizmu; części, które przestają funkcjonować poprawnie, powodują w reszcie ciała chaos, jak na przykład wówczas, gdy robi ci się niedobrze po zjedzeniu jakiegoś świństwa. W takim przypadku nastrój twojego żołądka odbija się na stanie całości. Śmierć eliminuje takie samowładztwo poszczególnych części ciała. Jednoczy ich świadomość, tworząc jedną, zwartą całość.

– Chcesz przez to powiedzieć, że po śmierci czarownicy ciągle mają świadomość? – zapytałem.

– Dla czarowników śmierć jest aktem zjednoczenia, który nie pozostawia im ani krzty energii. Ty wyobrażasz sobie śmierć jako leżącego trupa, ciało, które zaczyna się rozkładać. Dla czarowników, w chwili gdy zachodzi akt zjednoczenia, nie ma żadnego trupa. Nie ma żadnego rozkładu. Absolutnie całe ciało czarownika zostaje przekształcone w energię – energię obdarzoną świadomością, która nie jest podzielona na części. Granice ustanowione przez organizm, granice, które zostają złamane przez śmierć, w przypadku czarowników ciągle funkcjonują, choć nie są już widoczne gołym okiem.

Wiem, że umierasz z ciekawości i chciałbyś mnie zapytać – mówił dalej z szerokim uśmiechem – czy to, co ci opisuję, to dusza, która idzie do piekła albo do nieba. Nie, to nie jest dusza. To, co się dzieje z czarownikiem, gdy zdecyduje się na ową ukrytą opcję śmierci, to przemiana w istotę nieorganiczną, niezwykle wyspecjalizowaną, obdarzoną zawrotną prędkością istotę nieorganiczną, zdolną do niewiarygodnych wyczynów w zakresie postrzegania. Wówczas czarownicy przechodzą w stan, który szamani starożytnego Meksyku nazywali ostateczną podróżą. Wówczas to polem ich działania staje się nieskończoność.

– Chcesz przez to powiedzieć, don Juanie, że stają się nieśmiertelni?

– Mój trzeźwy umysł czarownika mówi mi – odrzekł – że ich świadomość kiedyś się skończy tak samo, jak kończy się świadomość istot nieorganicznych, lecz ja nigdy czegoś takiego nie widziałem. Nie mam na ten temat żadnych wiadomości z pierwszej ręki. Dawni czarownicy byli przekonani, że świadomość właściwa istotom nieorganicznym będzie trwać tak długo, jak długo będzie żyć Ziemia. Ziemia jest ich matrycą. Dopóki istnieje, dopóty świadomość istot nieorganicznych się nie kończy. Moim zdaniem jest to najrozsądniejsza odpowiedź na twoje pytanie.

Spójność i porządek wyjaśnień don Juana były moim zdaniem kapitalne. Nie miałem absolutnie nic do dodania. Pozostawił mi posmak tajemniczości i nie wypowiedzianych, nie spełnionych jeszcze oczekiwań.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Śmierć fragment książki C.Castanedy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s