ukryty bliźniak ziemi

15ogvmv

Pewnej(31.10.14) nocy sporo śniłam.Pamiętam moment kiedy ktoś pokazywał mi,że w układzie słonecznym znajduje się jeszcze jedna planeta ukryta przed nami jak by coś tworzyło zasłonę! Wiem jak to brzmi …jak szaleństwo …moja usłużna logika tak właśnie zakwalifikowała ten fragment snu ..wrzucając go do kosza z napisem szaleństwo…i pewnie nie pisałabym tej notki gdyby nie jeden dziwny traf wchodząc dzisiaj na stronę internetową, którą czasem odwiedzam od razu jakby z marszu wpadłam na artykuł o zaskakującym tytule: „UKRYTY BLIŹNIAK ZIEMI I NARODZINY CYWILIZACJI”-Dr Walery Uwarow

Przed oczyma stanął mi sen,który śniłam,więc postanowiłam przeczytać artykuł …choć logiczny umysł nadal ma na temat ukrytej planety swoje zdanie;)

zamieszczę tylko fragmenty artykułu bo nie podoba mi się jak autor swoją wizję tego co było przekuwa w pewnik …czytając go można nawet odnieść wrażenie,że wie jakie były zamiary kosmicznych astronautów sprzed bagatela piętnastu tysięcy lat …

fragmenty tego artykułu:

Istnieje szereg przesłanek wskazujących na to,że nasza planeta ma ukrytego odpowiednika przesłoniętego przez Słońce i że starożytne cywilizacje zostały zasiane przez zaawansowane Istoty pozaziemskie znane Egipcjanom jako Neferu.
Okres, w którym zbudowano piramidy, sięga prehistorycznego antyku. U pod­staw całego starożytnego państwa egipskiego i jego systemu religii leżały poglądy i wiedza przejęte od jeszcze starszej i bardziej rozwiniętej cywilizacji. Jej ślady, widoczne na wszystkich etapach historii starożytnego Egiptu, prowadzą do miejsca, w którym znajdujemy pierwsze wzmianki o piramidzie, a następnie do czasów legendarnej Atlantydy, którą pochłonęła później gigantyczna powódź.
Cofnijmy się w czasie o 15000 lat do okresu, który w tekstach pochodzących ze starożytnego Egiptu nazywany jest „Pierwszym Czasem” (Zep Tępi) lub erą Neferu („kiedy Neferu żyli na Ziemi i rozmawiali z ludźmi”).
Słowo Neferu (Netheru), tłumaczone jako „bogowie”, posiada złożoną we­wnętrzną strukturę. Znajdowane w tekstach opisy wskazują, że były to istoty ludz­kie o boskich zdolnościach. To właśnie te istoty przekazały ludziom wiedzę mate­matyczną, architektoniczną, astronomiczną i medyczną, a także o budowie układu słonecznego, cyklicznych procesach i prawach leżących u podstaw wszechświata. Wszystko, co uczyniło Egipt wielkim, pochodzi od Neferu.
Znaczenie otrzymanej od Neferu wiedzy, która miała wpływ na wszystkie sfery życia, było tak wielkie, że wszystkie następne cywilizacje i pokolenia uznawały kontynuację władzy i zasadność istnienia czegoś tylko wtedy, gdy było to usankcjo­nowane, wyjaśnione lub związane z „Pierwszym Czasem” – erą Neferu.
Przenieśmy się teraz na wschód do kraju Sumerów (obecnie ten rejon należy do Iraku i Syrii). Ta zmiana miejsca nie jest przypadkowa, albowiem tam ludzie również wznosili budowle w formie piramid – schodkowe zigguraty. Zachowane do dziś teksty pisane i legendy starożytnych Sumerów również wspominają o wyso­ko rozwiniętej cywilizacji, która „zstąpiła z niebios na Ziemię” i ściśle współpraco­wała z elitą Sumeru. Wzajemne relacje między „bogami” i ludźmi były tak bliskie, że wiele starożytnych tekstów mówi otwarcie, iż „bogowie” współżyli z „ziemskimi pannami”. Z tych związków rodziły się dzieci o niezwykłych zdolnościach, opisy­wane w legendach jako „półbogowie”, którzy stali się władcami kraju Sumerów.
Niezliczone są naukowe osiągnięcia i techniczne innowacje Sumerów, którzy szczególną uwagę poświęcali studiowaniu nieba i ciał niebieskich, jak również Nefilim, bogom, którzy „zstąpili z niebios na Ziemię”. Zecharia Sitchin, czołowy znawca i tłumacz sumeryjskich tekstów, podkreślając nieścisłości w interpretacji starożytnych tekstów, napisał w książce Schody do nieba (The Stairway to Heaven}\
Spiesznie oświadczamy, że ani Akadyjczycy, ani Sumerowie nie nazywali tych istot z nieba „bogami”. Dopiero znacznie później, w czasach pogańskich, do myśli i języka starożytnych ludzi wdarła się koncepcja nadrzędnych istot lub bogów.
Akadyjczycy zwali tych z nieba „Ilu” („Ci Wielcy”). Kananejczycy i Fenicjanie zwali ich „Baal” („Panowie” lub „Wędrujący poza chmurami”).

(…)

Fragment Księgi Ziemi i grobowca Ramzesa VI w Dolinie Kró­lów.

Ten wizerunek zawiera kilka warstw informacji, ale na razie skupmy się na głównym temacie.
Postać w środku powyższej sceny jest pokryta żółtą farbą. Z jej fallusa na głowę małej ludzkiej postaci kapie nasienie. Jakie skojarzenia budzi to w nas? Egiptolodzy również się nad tym zastanawiali i wytłumaczyli to następująco: postać w środku to Słońce i stąd złoty kolor jej ciała, zaś fallus i na­sienie to symboliczny dar życia!
(..)Przez środek głów­nej postaci przebiega krzywa. To orbita. Przechodzi przez trzecią czakrę (splot słoneczny), co bezpośrednio wskazuje położe­nie orbity. Na orbicie są pokazane dwie planety: jedna z przodu postaci i druga z tyłu. Ta kompozycja mówi jasno, że na ziemskiej orbicie (trze­ciej od Słońca) poruszają się dwie planety: Ziemia i jakieś inne ciało. Słońce patrzy na Ziemię, której roz­miary (masa) są mniejsze od rozmiarów planety usytuowanej za nim. Ta druga planeta znajduje się dokładnie po przeciw­nej stronie Słońca, za nim, przez co nie możemy jej widzieć!
Najwyraźniej Egipcjanie starali się przekazać w ten spo­sób informację uzyskaną od Neferu. Przetrwała ona nie tylko na ścianach grobowca w Dolinie Królów, ale również w kosmologii Filolaosa pitagorejczyka (ok. 480-405 p.n.e.), który także twierdził, że za Słońcem (które zwał Hestią, centralnym paleniskiem) znajduje się ciało podobne do na­szej planety – Przeciw-Ziemia lub Anty-Ziemia.

Dziwne obserwacje astronomów
Wczesnym rankiem 25 stycznia 1662 roku Gian Domenico Cassini, dyrektor Paryskiego Obserwatorium, odkrył w po­bliżu Wenus nieznane ciało w kształcie półkola, które rzuca­ło cień, co było bezpośrednim dowodem, że była to planeta a nie gwiazda. Wenus również miała w tym momencie kształt półkola i w pierwszym momencie Cassini pomyślał, że odkrył jej satelitę. Ciało było bardzo duże. Cassini oszacował jego średnicę na jedną czwartą średnicy Wenus. Następny jego zapis dotyczący obserwacji tej planety pochodzi z roku 1672. Czternaście lat później, 18 sierpnia 1686 roku, znowu zoba­czył to samo ciało i odnotował to w swoim dzienniku.
23 października 1740 roku tajemniczą planetę zauważył James Short, członek Królewskiego Towarzystwa (Nauko-
wego) i astronom amator. Po wycelowaniu teleskopu na We­nus dostrzegł bardzo blisko niej „gwiazdkę”. Celując w nią innym teleskopem, o powiększeniu 50-60 razy, wyposażo­nym w mikrometr, określił, że jej odległość od Wenus wynosi 10,2 stopnia. Widział Wenus wyjątkowo wyraźnie. Powietrze było bardzo przejrzyste i Short przyjrzał się tej „gwiazdce” w 240-krotnym powiększeniu, i ku swemu zdziwieniu odkrył, że znajduje się ona w tej samie fazie co Wenus, co oznacza­ło, że Wenus i ta tajemnicza planeta były oświetlone przez nasze Słońce – planeta miała ten sam rodzaj półkolistego cienia, jaki było widać na dysku Wenus. Pozorna średnica tej planety wynosiła w przybliżeniu jedną trzecią średnicy Wenus. Jej światło nie było tak jasne i wyraźne, ale miała wyjątkowo ostre, wyraziste krawędzie, co było efektem tego, że znajdowała się znacznie dalej od Słońca niż Wenus. Linia przechodząca przez środek Wenus i tej planety tworzyła kąt od 18 do 20 stopni w stosunku do równika Wenus. Short ob­serwował tę planetę przez około godzinę do około 8.15 rano, kiedy została przyćmiona przez światło słoneczne.
Następnej obserwacji dokonał 20 maja 1759 roku astro­nom Andreas Mayer w Greifswaldzie w Niemczech.
Wyjątkowa „usterka” w działaniu słonecznego „dynama”, która trwała od końca XVII do połowy XVIII wieku (której objawy znajdujemy w minimum Maundera, w czasie którego przez 50 lat na Słońcu nie było prawie żadnych plam), najwy­raźniej spowodowała niestabilność orbity Przeciw-Ziemi.
W roku 1761 Przeciw-Ziemię obserwowano najczęściej. Przez kilka kolejnych dni (10-12 lutego) o obserwacjach tej planety (sądzono, że to był satelita Wenus) donosił Joseph-Louis La-grange, słynny francuski matema­tyk z Marsylii. Jacąues Montaigne z Limoges we Francji obserwował tę planetę 3,4,7 i 11 marca. Również Monbarreaux z Auxerre we Francji widział 15, 28 i 29 marca w swoim teleskopie ciało niebieskie, które
wziął za „satelitę Wenus”. W czerwcu, lipcu i sierpniu ośmiu obserwacji tego ciała dokonał Redner z Kopenhagi w Danii. W roku 1764 tajemniczą planetę zauważył Roedkier. Chri-stian Horrebow z Kopenhagi widział ją 3 stycznia 1768 roku. Ostatniej jej obserwacji dokonał 13 sierpnia 1892 roku amery­kański astronom Edward Emerson Barnard, który dostrzegł w pobliżu Wenus (gdzie nie było gwiazd, z którymi można byłoby powiązać tę obserwację) nieznany obiekt siódmej wiel­kości gwiazdowej, który wycofał się następnie za Słońce.
Różne szacunki rozmiarów tego ciała podają wielkości od jednej czwartej do jednej trzeciej średnicy Wenus.
Skonsternowani czytelnicy mogą zaprotestować, powołu­jąc się na osiągnięcia współczesnej astronomii i dane prze­kazywane przez wysyłane do najdalszych krańców naszego układu słonecznego sondy.
Bardzo ważną sprawą, o której niespecjaliści zwykle nie wiedzą, jest to, że sondy lecące przez przestrzeń kosmiczną nie „rozglądają się na boki”. W celu utrzymania i korek­ty ich kursu „elektroniczne oczy” pojazdów kosmicznych są skierowane na określone ciała niebieskie wykorzystywa­ne jako punkty odniesienia, takie jak jasna gwiazda Kano-pus w gwiazdozbiorze Kila.
Odległość od Ziemi do Przeciw-Ziemi jest tak duża, że bio­rąc pod uwagę wielkość samego Słońca i wywoływane przez nie efekty, nawet stosunkowo duże ciało niebieskie może pozostawać nie zauważone.Zasłonięte przez Słońce może pozostawać niewidzialne z Ziemi przez długie okresy czasu.

Średnia odległość Ziemi od Słońca wynosi 149 600 000 km i jest w przybliżeniu taka sama jak Przeciw-Ziemi, ponie­waż krąży ona po takiej samej orbicie co Ziemia po drugiej stronie Słońca. Średnica Słońca wynosi 1390 600 km, co od­powiada 109 średnicom Ziemi (średnica równikowa Ziemi wynosi 12756 km). Jeśli dodamy razem odległość z Ziemi do Słońca, od Słońca do Przeciw-Ziemi i średnicę Słońca, to otrzymamy odległość z Ziemi do Przeciw-Ziemi wyno­szącą 300590600 kilometrów, czyli 23565 średnic Ziemi (światło z Przeciw-Ziemi na Ziemię leci 1002 sekundy, czyli prawie 17 minut).
Wyobraźmy sobie teraz cały ten obraz w miniaturze, w której średnica Ziemi i Przeciw-Ziemi wyniesie l metr (czyli w skali 1:12756000), i zobaczmy, jak Przeciw-Ziemia będzie wyglądała na zdjęciu wykonanym z tej zminiatury­zowanej Ziemi. Jeśli pierwszą kulę (Ziemię) umieścimy tuż przy obiektywie aparatu, to zgod­nie z naszym modelem Przeciw-Ziemię będziemy musieli usytu­ować w odległości 23565 metrów od aparatu (Ziemi).
Oglądana z takiej odległości druga kula (Przeciw-Ziemia) bę­dzie tak mała, że prawie niezauwa­żalna. Bez względu na parametry aparatu fotograficznego i rozmia­ry klatki filmu niemożliwe będzie
dojrzenie jej na zdjęciu, zwłaszcza że w połowie odległości między Ziemią i nią znajduje się imitujące Słońce potężne źródło światła o średnicy 109 metrów! Tak więc, biorąc pod uwagę odległość, względne wymiary, jasność Słońca oraz to, że uwaga nauki jest skierowana gdzie indziej, nie należy się dziwić, że Przeciw-Ziemia wciąż pozostaje nie zauważona.
Niewidoczny obszar zasłonięty przez Słońce, biorąc do­datkowo pod uwagę jego koronę, jest równy dziesięciu orbi­tom Księżyca lub sześciuset średnicom Ziemi. Jest więc tam więcej niż potrzeba przestrzeni, w której może ukrywać się tajemnicza planeta. Nawet amerykańscy astronauci lecący na Księżyc nie mogli jej zobaczyć. Aby było to możliwe, mu­sieliby polecieć od 10 do 15 razy dalej.
Aby się raz na zawsze przekonać, że nie jesteśmy sami w kosmosie i że inne inteligentne życie znajduje się bardzo blisko, ale nie tam, gdzie szukają go astronomowie, musimy sfotografować odpowiedni odcinek ziemski ej orbity. Kosmicz­ny teleskop SOHO, który stale fotografuje Słońce, znajduje się blisko Ziemi i z wiadomego nam już powodu nie może zobaczyć planety położonej za Słońcem, chyba że ta planeta
znowu zmieni swoją pozycję, tak jak w XVII i XVIII wieku w czasie potężnych burz magnetycznych na Słońcu.
Sytuacja może ulec wyjaśnieniu za sprawą zdjęć wykona­nych przez sondy znajdujące się na orbicie Marsa, ale żeby to było możliwe, należy odpowiednio dobrać kąt widzenia i powiększenie, w przeciwnym bowiem razie to odkrycie znowu się odwlecze.
Tajemnica Przeciw-Ziemi jest skrywana przed nami nie tylko przez bezmiar kosmicznej przestrzeni, ślepotę i obo­jętność nauki na to, co mówią nam historyczne przekazy, ale i przez jakąś niewidzialną rękę.
To sugeruje, że do zniknięcia radzieckiej sondy kosmicz­nej Fobos l doszło najprawdopodobniej dlatego, że stała się ona „niewygodnym świadkiem”. Sondę wystrzelono 7 lipca 1988 roku z kosmodromu Bajkonur. Po wejściu na zaplano­waną orbitę zaczęła zgodnie z przewidzianym programem fotografować Słońce.
Przesłała na Ziemię 140 zdjęć rentgenowskich Słońca i gdyby kontynuowała fotografowanie, zrobiłaby również zdjęcie, które umożliwiłoby to hi­storyczne odkrycie. Jednak nie do­szło do tego i w roku 1988 agencje prasowe na całym świecie doniosły, że utracono kontakt z Fobosem 1.
Los wystrzelonego 12 lipca 1988 roku Fobosa 2 był podobny, aczkol­wiek udało mu się dotrzeć w po­bliże Marsa – przypuszczalnie dla­tego, że nie fotografował Słońca. Kiedy jednak 28 marca 1989 roku
ta sonda dotarła do księżyca Marsa Fobosa, utraciła kon­takt z Ziemią. Ostatnie zdjęcie, jakie przesłała na Ziemię, przedstawiało ogromny, cygarowaty obiekt, który przypusz­czalnie odchylił jej kurs.
Jesteśmy jeszcze bardzo daleko od poznania wszystkich „dziwnych rzeczy”, do jakich dochodzi w naszym układzie słonecznym, o których oficjalna nauka woli milczeć. Proszę osądzić to samemu. Oto, co powiedział astrofizyk dr Kirył Batusow:
Na obecność planety za Słońcem wskazują i racjonalność zachowania pewnych związanych z nie sił tłumaczą niezwy­kle komety, o których zgromadzono już stosunkowo dużo da­nych, le komety chowają się czasami za Słońce i nie wylatują zza niego, tak jakby były statkami kosmicznymi.
Albo jeszcze inny interesujący przykład – kometa Arenda-Rolanda, którą odkryto na częstotliwościach radiowych. Jej promieniowanie odkryli radioastronomowie. Kiedy kometa wyłoniła się zza Słońca, w jej ogonie znajdował się nadajnik pracujący na falach o długości około 30 metrów. Następnie nadajnik w ogonie zaczął pracować w zakresie fal o długości pół metra, po czym oddzielił się od komety i wrócił na pozy­cję położone za Słońcem.
Kolejną niezwykłością są komety, które dokonały swego rodzaju lotu inspekcyjnego, przelatując kolejno w pobliżu planet naszego układu słonecznego.

Dr Walery Uwarow jest szefem Departamentu Badań UFO, Paleonauk i Paleotechnologii Państwowej Akademii Bezpieczeń­stwa Rosji. Od prawie 20 lat prowadzi badania w zakresie ufologii

(…)

46ae3596855b030amed

całość artykułu na http://paranormalne.eu/forum/topic/4730-ukryty-bliniak-ziemi-i-narodziny-cywilizacji/

 

Ciekawy film o Marsie i antyziemi. Film z udziałem Rosyjskich naukowców (są polskie napisy) i tu taka śmieszna rzecz Rosyjscy naukowcy zawsze zaskakują mnie większą otwartością umysłów niż naukowcy zachodni. Nie boją się mówić o tym co odkryli nawet jeżeli nie pasuje to do utartego nurtu ..lansowanego głównie przez Amerykę..nurtu głupoty i prostoty.

Astronom ze mnie żaden,więc to co napiszę to tylko gdybanie.Nasunęło mi się jednak takie spostrzeżenie podczas oglądania powyższego filmy,w którym mowa o planecie ukrytej poza słońcem na orbicie ziemi ale zawsze po drugiej stronie słońca. Na podstawie obserwacji astronomicznych planetę tę można zobaczyć podczas małej aktywności słońca czyli takiej,którą obecnie mamy! I co ciekawe pojawiają się w internecie filmiki z SOHO pokazujące kulisty kształt w okolicach słońca określany mianem UFO jednak jego rozmiar sugerował by,że to raczej planeta!

Podkreślę jeszcze raz nie znam się na astronomii …nie potrafię ocenić odległości tego ciała od słońca…ale myślę,że w jakiś sposób pasują te obserwacje do teorii antyziemi.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s