W krainie czarów

Znowu śnię grupę osób,które wspólnie mają do wykonania zadanie.

alice-in-wonderland_mTym razem sen rozpoczyna się w jakimś domu wszyscy zaczynają się schodzić. Ja już w nim jestem.Jestem też na wpółświadoma,że śnię ale postanawiam dać rozgrywać się śnieniu.To jak balansowanie na linie świadomości wiesz,że śnisz ale chcesz dalej być w tym śnie by zobaczyć dokąd cię zaprowadzi.

Pomimo,iż wiem,że w realu nie znam tych ludzi tam doskonale się z nimi czuję jakbyśmy od zawsze się spotykali i ze sobą pracowali.

Omawiamy szczegóły jakiejś wyprawy za chwilę wyruszamy ..przeskok idziemy jakimś urwiskiem jest piaszczyste w dole widzę plaże i morze oraz ludzi na plaży jest jasny,gorący i słoneczny dzień, nad nami błękitne niebo.. mamy dostać się do jakiegoś miejsca …niestety nie pamiętam gdzie.

58554_alicja-w-krainie-czarow-bohaterkaZnowu przeskok stoję na jakimś jałowym terenie.. ktoś kto stoi koło mnie mówi,że to pustynia Gobi zwraca moją uwagę na pewne struktury nie pasujące do całości …mówi- niedawno je odkryliśmy zobacz co jest pod nimi ..ze zdziwieniem odkrywam(mam przebłysk świadomości),że jestem tam w roli RV zdalnego obserwatora …

 

 

realKolejny przeskok jestem w Peru ..z jakimś mężczyzną udajemy,że przyjechaliśmy na wakacje !? W istocie mamy kwaterę u kogoś kto z kolei udaje rdzennego Peruwiańczyka …oglądam jezioro coś mówi mi,że to Titicaca.Wpatruję się w to jezioro jedyne co pamiętam to jak w umyśle pojawia się jedna myśl – albo słowa -tak daleko od domu ..powtarzają się z uporem,aż zaczynam się budzić …mężczyzna,który jest ze mną wie co się ze mną dzieje zabiera mnie stamtąd …prowadzi do …trudno powiedzieć wyjścia ..bo skąd wyjście z Peru ? 🙂 ledwo się tam wlekę bo zaczynam czuć fizyczne ciało, nie mogę go uciągnąć. On mnie ponagla.Przez mgłę rejestruje to,że gdzieś lecę ktoś stara się mnie zespolić jakbym się rozdzieliła trudno to wyjaśnić …..

Jest ranek jestem w łóżku nie mogę wstać ..nawet oczu otworzyć ..czuję jakbym nie mogła się zgrać z ciałem jestem w nim ale brak nad nim kontroli cały proces dostrajania się z powrotem do ciała trawa chyba z półtorej godziny w tym czasie jestem i odpływam…świadomością 🙂

Kolejna noc…

DejaVu2Ktoś mnie pyta czy dam radę odnaleźć ten maszynopis mówię,że tak…..jesteśmy w jakimś domu.Otwieram drzwi do jednego z pokoi smród jaki w nim panuje odrzuca mnie nawet we śnie właściwie to on sprawia,że w pełni odzyskuję świadomość.  Staram się nie patrzeć na łóżko bo ktoś w nim leży ..chyba od dawna nie żyje …odnajduję ten maszynopis ma pożółkłe kartki ..czuję wiatr na ciele ..ale to taki inny wiatr jak by coś chciało przykuć moją uwagę ..widzę jakby szczelinę światła…podchodzę do okna jest jesień a na sąsiednim podwórku bawi się dziecko… ale to co robi ze swoim ciałem przeczy prawą fizyki…potem mówię,że lecę… widzę światło ..jestem w swoim łóżku 🙂

Reklamy

13 uwag do wpisu “W krainie czarów

  1. Hej, opisałaś na blogu inne sny, w których występował motyw wykonywania misji? Nie potrafię ich znaleźć, a nie ukrywam, że temat mnie interesuje.

    Lubię to

    • Witaj!
      Na tym blogu opisywałam jeszcze https://okiemtolteka.wordpress.com/2015/06/12/wielowymiarowosc-snienia/
      Kiedyś miałam innego bloga,którego usunęłam a na ,którym opisywałam więcej swoich śnień …jednak po większym zastanowieniu i głębszej analizie uznałam,że na tym blogu oszczędzę czytelnikom niezrozumiałych w logiczny sposób doznań i będę pisać o sprawach,które ludzki umysł może ogarnąć.Z ewentualnymi drobnymi wyskokami w stronę niezwykłości jak powyższy post 🙂
      pozdrawiam

      Lubię to

      • Rozumiem Twoje podejście. Sny są najbardziej wartościowe dla tych, którzy je wyśnili i choćby były najbardziej niezwykłe, pozostają zwykle zupełnie obojętne tym, którzy ich nie doświadczyli. Niemniej chciałbym poznać ich treść, jeśli jeszcze masz ją gdzieś zachowaną.

        Lubię to

      • Dlaczego chciałbyś poznać ich treść?! Jak mówisz dotyczą i ważne są dla śniącego.
        Co ciebie,więc interesuje ze sfery śnienia może mogę pomóc bez zbędnego rozpisywania się 🙂

        Lubię to

  2. Ostatnio sam miałem bardzo wyraźny sen, w którym występował motyw zadania do wykonania. Występowali też nieznani mi z „rzeczywistości” przyjaciele. Sen był na tyle niezwykły, że postanowiłem przyjrzeć się mu uważniej. Szukam więc jakichś punktów zaczepienia i podobnych elementów w innych snach, licząc na to, że uda mi się coś zrozumieć. No i kiedy przeczytałem treść Twojego snu, odniosłem wrażenie, że to ten sam „gatunek”.

    Lubię to

    • Najlepszym i najskuteczniejszym sposobem zobaczenia czy występują czynniki łączące ze sobą sny śniącego jest prowadzenie dziennika snów.Zeszytu,który zawsze leży gdzieś koło łóżka by móc rano zapisać sen nim ucieknie w niepamięć.Wiem,że to wydaje się banalne kiedy na szybko chce się zgłębić znaczenie snu.Jednak sama na sobie przekonałam się,że prowadzenie takiego dziennika jest nieocenionym sposobem zajrzenie głębiej w swoje sny.Czasem powtarzający się bądź spójny element występuje na długim odcinku czasu, nasza pamięć snów jest bardzo ulotna,a symbolika snów zawiła.Często wracając w takim dzienniku do snów np nawet sprzed rok nagle dostrzegamy ich zadziwiającą spójność albo przekaz,który niosą i, który możemy odkryć dopiero z perspektywy czasu.Czytając zapisaną całość.

      Lubię to

      • Sny czasem zapisuję. Na tyle nieregularnie, że dziennikiem raczej bym tego nie nazwał. Póki co nie potrafię wprowadzić tego nawyku do mojej codzienności. Mimo to pewne zależności udało mi się zaobserwować. Na przykład spójność geograficzną wielu snów. Śnią mi się różne miejsca. Różnią się od rzeczywistych, a jednak w snach się powtarzają w bardzo podobnej formie.
        Do tego niektóre sny posiadają pewną ciągłość fabularną, co mogłoby sugerować, że są na swój sposób realne. Mam wrażenie, że sny są traktowane jako nieważne majaki przez brak ciągłości właśnie. Budzimy się, zasypiamy, śnimy o zupełnie innych rzeczach, tak jakby poprzednie sny nigdy nie istniały. To odróżnia większość snów od realnego świata. W realnym świecie budzimy się tam gdzie zasnęliśmy. Po przebudzeniu nadal będziemy ponosić konsekwencje tego co robiliśmy przed zaśnięciem. Tak więc sny zawierające ciągłość fabularną wg mnie niczym nie ustępują „rzeczywistości” i są warte uwagi. Myślę, że warto byłoby porównać sny większej ilości osób i wyszukać elementów spójnych. Być może tworzą coś w rodzaju obiektywnej rzeczywistości. Sny w których występuje motyw misji są szczególnie ciekawe z tego względu, że nie jesteśmy w nich świadkami wydarzeń, ale w tych wydarzeniach bierzemy świadomy udział. Jeśli do tego dołożyć fakt, że być może dzieje się to w realnej, choć różnej od naszej rzeczywistości, można zadać i odpowiedzieć sobie na pytanie co tam robimy. Jakie są nasze powody. Dlaczego się zaangażowaliśmy w to co się tam dzieje i kim w ogóle jesteśmy po tamtej stronie.
        Oto dlaczego interesują mnie Twoje sny. Mogę za nie zapłacić jedyną walutą, jaka może oddać ich wartość, czyli moimi snami.

        Lubię to

      • Witam ..ja też nie zapisuję snów codziennie jakoś instynktownie czuje,które warto zapisać,a które to tylko majaki zmęczonego umysłu.Traktujemy sny w sposób nieważny dlatego,że uczono nas od dziecka,iż sny nic nie znaczą.Jest podobno w Ameryce pd.plemię Indian zaczynające każdy dzień od zebrania plemienia i opowiadania swoich snów,które są dla nich niezwykle ważnym aspektem życia.Obserwujący ich badacze doszli do wniosku,że to bardzo zdrowa i niezwykle zrównoważona społeczność.
        Co do porównywania snów większej ilości osób,Carlos Castaneda opisywał zjawisko wspólnego śnienia.Powiem szczerze,że nie dowierzałam,iż jest to możliwe by parę osób zasypiało w różnych miejscach oddalonych od siebie nawet o setki km. i było w stanie śnić ten sam sen.Jednak dane mi było doświadczyć tego zjawiska i okazało się niezwykle proste a śnienia biorących w zabawie osób w zależności od dostrojenia były takie same albo bardzo podobne.Okazuje się,więc,że przenikając za zasłonę albo jesteśmy w stanie naszymi umysłami wytworzyć jakąś rzeczywistość albo ona już tam jest i możemy się spotkać w danym miejscu,ponieważ jest bardziej plastyczna niż nasza.Ja przychylam się do tej drugiej opcji bo to wyjaśnienie jest zgodne z moimi doświadczeniami.
        Pytasz co tam robimy?Wielu ezoteryków przewrotnie zapytało by cię co robimy tu!?Pytanie o sens egzystencji jednostki i ludzkości wciąż jest aktualne.Kiedy idziesz spać zasypiasz i nagle jesteś we śnie on już się toczy…a pamiętasz jak się tu znalazłeś …nie.. w pewnym momencie się tu znalazłeś a wszystko już się toczyło 🙂 …,więc wielu twierdzi,że to życie to jeden z wielu snów jaźni.Być może te sny to nic innego jak zaglądanie w inne swoje istnienie śniące po prostu inny sen.Z moich doświadczeń wynika,że tamta rzeczywistość ..albo jedna z tamtych wie o nas o naszej realności,ba nawet potrafi wpływać na nasz świat,nie jesteśmy dla nich majakiem sennym …jak ma to miejsce w naszym świecie.
        Co do moich snów nie wszystkie mam w wersji elektronicznej i miałabym sporo przepisywania,więc.. skoro,aż tak cię interesują to wygodniej będzie odpowiedzieć ci w formie pytań czy śniłam to czy tamto …coś co chciałbyś sobie porównać.
        Sny z misją nie są częste ale jak już są mają duży poziom realność …mocno je odczuwam i długo pamiętam właśnie przypomniałam sobie taki z dziennika gdzieś sprzed 2 lat… i tak na szybko z głowy to pamiętam,że..byłam na jakiejś wyspie …albo to Ameryka pd.znowu z grupą ludzi kogoś szukaliśmy albo przyglądaliśmy się społeczności lokalnej …rozdzieliliśmy się ją byłam z inną kobietą nie pamiętam co ale coś poszło bardzo nie tak ..zostaliśmy odkryci i nas ścigano pamiętam,że miałyśmy się dostać do punktu skąd zabierze nas samochód…co się nam udało choć nie bez problemów praktycznie w biegu do niego wsiadałyśmy …potem parę ulic dalej w biegu wskoczył jeszcze jeden mężczyzna.Byłam oszołomiona bo wiedziałam,że go znam a jednocześnie go nie znałam …powiedział,że ma tylko chwilę nim go namierzą wręczył mi prezent w postaci lalki i jakiegoś listu oraz stanowczo odradził mi eksperyment o,którym myślałam w tym naszym realu ..potem w siadł a my pojechaliśmy dalej ..listu niestety nie zdążyłam przeczytać ..a z eksperymentu zrezygnowałam:)

        Lubię to

  3. O wspólnym śnieniu gdzieś tam słyszałem, ale nigdy go nie doświadczyłem. A przynajmniej o tym nie wiem. Fajnie byłoby jakbyś napisała jak można je wywołać. Niekoniecznie teraz i tu, ale przynajmniej w formie notki na blogu.

    To wkraczanie do snu to ciekawa sprawa. Faktycznie jest jak piszesz, że sen istnieje jakby wcześniej, nim zaczynamy śnić. Mam wrażenie, że postacie, których świadomość uzyskujemy też istnieją już wcześniej. Czasem na początku snu mam pamięć wydarzeń, które wcześniej w nim zaszły, a których osobiście nie wyśniłem. Dość mocno doświadczyłem tego, kiedy w kontrolowany choć nieco ryzykowny sposób straciłem przytomność na około 10 sekund. W bardzo krótkim śnie miałem dostęp do wielu wspomnień, jednak żadnego z nich nie pamiętałem po przebudzeniu.
    Wracając do snów z motywem misji: myślę, że jeśli dowiemy się co w nich robimy i dlaczego zaangażowaliśmy się w dziejące się tam konflikty dowiemy się jednocześnie jaki mamy cel w „realu” i jak najlepiej możemy wykorzystać pobyt w nim.

    Przejrzałem dziś kilka snów z moich starych dzienników i póki co rzuca mi się w oczy jedna zależność. W snach, gdzie wykonuję jakieś zadanie, zwykle występują ludzie, których w rzeczywistości nie znam, a z którymi mam coś w rodzaju przyjacielskiej więzi. Sam też raczej nie jestem sobą z reala, tylko kimś zupełnie innym. Niewiele więcej na ten moment mogę powiedzieć. Musiałbym poznać o wiele więcej snów, żeby znaleźć punkty wspólne i o nie pytać 😉

    W każdym razie obiecany sen za sen:

    Scena 1: Ojciec dowiaduje się, że jest chory na raka. Rozmawiam z kimś mi znajomym. „Już czas” – mówi. Wiem co ma na myśli. Ojciec chce popełnić samobójstwo. Stoi na moście. Czuję, że powinienem mu na to pozwolić, jednak nie potrafię. Desperacko stawiam mu przed oczami kolejne, obce twarze. Może stwierdzi, że są na świecie ludzie, dla których warto żyć.

    Scena 2: Wraz z ojcem jesteśmy w szpitalu. Ojciec podrywa pielęgniarkę, jednak ta nie reaguje na jego zaczepki. Przez szybę w drzwiach widzę jak ustawia pacjentów pod swoje dyktando. Nie dziwię się ojcu, nie dość, że jest ładna to i charakterna.

    Scena 3: Znajduję się w jakimś sklepie. Sprzedawczyni to piękna, czarnowłosa kobieta, nieco przed czterdziestką. Podaje mi ubrania, które będą mi potrzebne w misji, na którą mam się udać. Proszę ją jeszcze o kapelusz. Znika w innym pomieszczeniu. Idę za nią. Zakłada sobie dziwne nakrycie głowy i wychodzi na zewnątrz. Na ulicy jest mnóstwo ludzi, próbuję za nią nadążyć, jednak co i rusz znika w tłumie. Znajduję ją stojącą w kolejce w jednym z okolicznych budynków.

    Scena 4: [Nie dzieje się w żadnym miejscu, tylko jakby w moich myślach. Dotyczy przyszłej misji] Czy jestem gotów porzucić to co dla mnie ważne? Wrogowie nie mogąc dosięgnąć mnie osobiście, będą próbowali skrzywdzić moich bliskich. Widzę sceny śmierci mojej rodziny i przyjaciół. Są przybici lub przywiązani do pali (krzyż? stos?). Nawet ojciec, którego niedawno z wielkim trudem uratowałem. Mimo wszystko decyduję się podjąć ryzyko.

    Scena 5: Znajduję się w sporym pomieszczeniu. Pod ścianami znajduje się szereg ławek. Siedzą na nich moi przyjaciele. Panuje nastrój oczekiwania. Chyba jesteśmy we wnętrzu poruszającego się pojazdu, który wiezie nas na misję. Naprzeciwko mnie siedzi czarnowłosa kobieta ze sklepu. Jest piękna i emanuje wewnętrzną siłą niczym jakaś potężna czarodziejka, albo nawet bogini. Przygląda mi się z zainteresowaniem. Patrzę jej w oczy. Dość bezczelnie. Podoba jej się to. W pomieszczeniu zaczyna grać muzyka. Ludzie tańczą. Ciągle wpatrując się w Piękną Czarnowłosą, zaczynam tańczyć z jakąś blondynką. Nie ma ona dla mnie znaczenia. To element gry. Po chwili porzucam ją bezceremonialnie, podchodzę do Czarnowłosej i składam na jej ustach pocałunek. Czuję, jakbyśmy od bardzo dawna byli kochankami.

    Scena 6: Budzę się w pomieszczeniu jakiegoś budynku. Wyglądam przez otwarte okno. Widzę miejsce w którym mieszkam. W lesie po lewej stronie jakiś człowiek wycina drzewa piłą spalinową. Po prawej stoi zbudowany przeze mnie szałas. Wokół niego krąży wysoka, biała bestia, wyglądająca jak Yeti z rycin. Napiera na szałas, który pod ciężarem zapada się. Człowiek z piłą biegnie ścieżką w kierunku potwora. Ten z kolei rusza do budynku, w którym jestem. Wychodzę na korytarz. Człowiek walczy z bestią, ale ginie. Zdaję sobie sprawę, że jestem bezbronny. Próbuję wrócić do pokoju.

    Scena 7: Wiem, że bestia nie żyje. W jej pokonaniu brała udział Czarnowłosa i moi przyjaciele. Pod wysoką bramą siedzi potężny czarownik. Odziany na biało, ma też białe długie włosy. Jego oczy płoną niebieskim płomieniem. Wiem, że on i bestia byli w jakiś sposób powiązani. – Co zrobiliście? – mówi rozgniewany – Jakim prawem?.
    – Przecież był mój ruch [kolej/tura] – odpowiada Czarnowłosa.
    – Pożałujecie tego – odpowiada tamten

    Scena 8: Czarownika nie ma.
    – Jaką częścią mnie jesteś – pytam Czarnowłosej. Ta spogląda na mnie ze zdziwieniem. Nic nie mówi.
    – To jest sen – kontynuuję więc – To znaczy, że tak naprawdę żyję w innej rzeczywistości, a wszystko co tu się dzieje jest częścią mnie, symbolicznym odbiciem moich wewnętrznych przeżyć. Ciekawi mnie więc, kim jesteś Ty.
    Odwraca się ode mnie. Wszystko znika, zostaję sam. Mam pewność, że ta scena była rzeczywista, tak jak rzeczywisty jest „realny świat”

    Scena 9: Stoję na chodniku, przy kościelnym murze. Mijają mnie tłumy ludzi, a ja wypatruję wśród nich twarzy Czarnowłosej. Zza muru rozlega się głos dzwonu. Wiem, że to na Jej pogrzeb. Czy jestem gotowy na to co mogę tam zobaczyć?
    Wśród tłumu widzę kobietę o zniszczonej twarzy. Włosy, dawniej pomalowane na zielono, mocno już wyblakły i mają długie odrosty. Wiem, że to Ona. Zaczepiam ją. Ignoruje mnie, jakby mnie nie znała. Nie daję za wygraną. Tłumy znikają. Ona mówi do mnie. Mówi dużo i szybko. Jest rozgniewana. Wiem, że powinienem i że to ważne, jednak nie potrafię skupić się na słuchaniu. Sen jest tak wyraźny, że całość uwagi poświęcam doznaniom wzrokowym. Kostka, którą wyłożony jest chodnik, rosnące kwiaty, twarz kobiety, droga biegnąca wzdłuż muru…
    Trafiają do mnie jedynie ostatnie słowa: „Nie jesteś gotowy. Jeśli jesteś słaby, pozostań w snach dla słabych. Inne są niebezpieczne”. „Ale czy będę o tym pamiętał? Czy będę pamiętał naszą rozmowę?” – pytam. „Nie będziesz, jesteś zbyt słaby” – odpowiada, po czym robi gest ręką, jakby pisała coś w wielkiej księdzę. Rozumiem przekaz i postanawiam zanotować sen po przebudzeniu.
    Za mną pojawia się dwóch przyjaciół. Jeden z nich wykręca mi z tyłu ręce i rzuca mnie na kolana. Drugi przystawia mi do szyi zimny, metalowy przedmiot. „Nie będzie się szarpał?” – pyta ten, który mnie unieruchamia. „Nie, nie będę” – myślę. Wiem, że to konieczne. Czuję ogromną wdzięczność. Chce mi się płakać. Ostrze wysuwa się i wbija w moją szyję. Umieram.

    Budzę się. Notuję sen. Wciąż przepełnia mnie uczucie wdzięczności i coś w rodzaju żalu. Wiem, że gdybym nie został zabity w ostatniej scenie, nie miałbym możliwości jego zapamiętania. Nie obudziłbym się i zaginąłby on wśród kolejnych snów.

    Lubię to

    • Witaj
      Rozmawiając o snach powinniśmy pamiętać,że to co w nich przeżywamy podlega filtracji naszych umysłów.Najprościej można to wytłumaczyć na przykładzie komputera siedzisz przed nim i jest on twoim oknem na świat.Ale wiesz też,że nie jest on narzędziem doskonałym jak nie ma jakiejś wtyczki czy programu to nie odczyta zawartych informacji.Podobnie jest z naszym umysłem i rzeczywistością niezwykłą …może ona być ciągle obok ale ludziom brak wtyczki by ją zobaczyć czy odczytać.W śnieniu umysł musi się więc sporo nagimnastykować by przetworzyć napływające informacje na znajome dla siebie i odbiorcy doznania..Stąd czasem tak dziwna i pokręcona fabuła czy symbolika,najprościej rzecz ujmując wynika z niedoskonałego narzędzia odbioru…
      Myślę,że film „Incepcja” pomimo,że zrobiony w iście Holywodzkim stylu pokazywał wiele prawd o śnieniu.
      W moich snach z misją też pojawia się motyw ludzi, których znam i ,z którymi łączy nas przyjaźń sądzę nawet,że taka głębsza niż przyjaźnie w realu.
      Twoja przyjaciółka ze snów potwierdza to co pisze Castaneda i co wiem ja.Mamy dostęp do tych światów one są równie realne jak ten tu,żaden nie jest bardziej lub mniej realny,żadne wydarzenia ważniejsze od innych.To umiejscowienie naszego punktu połączenia-naszej uwagi (nasze przyłącze do wiązki energii wszechświata)sprawia,że tu i teraz jest dla nas realniejsze niż to co dzieje się w snach.Gdy przesuniesz swój punkt połączenie nagle okazuje się,że znany i zdawałoby się jakże pewny”nasz” świat zaczyna się rozmywać i staje się czymś na kształt snu.
      Twoja przyjaciółka ma też rację co do natury snów …mogą być niebezpieczne,zrozumiała,że nie jesteś gotowy gdy spytałeś ją kim jest i o swoim przekonaniu co do śnienia.Sam chyba też na głębszym poziomie zrozumiałeś swój błąd i to,że nie masz wystarczającej ilości energii by pamiętać to co najważniejsze.
      Ciekawe jest to,że ja śnię czasem mężczyznę o czarnych włosach…wszyscy tam tacy ciemni 🙂 ok sen dopiszę za chwilę jak go znajdę ..Sen,który opisywałam kiedyś koleżance w mailach a potem wylądował na dawnym blogu:
      A: hej

      Śniło mi się dzisiaj,że stanęłam przed jakąś dużą starą bramą z takiej rdzewiejącej grubej blachy lakier już też odłaził …to były wrota do jakiejś placówki, do jakiegoś zakładu psychiatrycznego ….,którego jak poczułam byłam pensjonariuszem …okazało się,że tam już nikogo nie ma wszystko opuszczone …musiałam się cofnąć …jakoś inaczej wejść z innego czasu …i wtedy ponownie stanęłam przed drzwiami a kiedy weszłam byli tam ludzie …jakiś facet z brodą mnie poznał stwierdził :- na nareszcie jesteś pomożesz…organizowano wycieczkę dla niektórych pensjonariuszy …zbieraliśmy ich z tego zakładu …ale co ciekawe on nadal wyglądał jak opuszczony zarośnięty ściany z odłażącą farbą … z kolej my pakowaliśmy ich do czegoś co było jakąś bardzo nowoczesną formą transportu nawet teraz nie ma u nas odpowiednika wyglądało jak bardzo nowoczesny pociąg ale poruszało się w powietrzu …kiedy ich spakowaliśmy i ruszyliśmy to znaleźliśmy się z nimi w inny kraju, świecie mowa miejscowych…nie do powtórzenia …do tego oni wiedzieli jakoś podświadomie,że jesteśmy obcy …a oni za obcymi nie przepadają….dziwnie się tam czułam …czułam jak by to była Francja …ale nie z naszego wymiaru …ale z odmiennego …nie wiem bo robiło się coraz bardziej nie jasno …odłączyłam się od grupy pochodzić pozwiedzać czułam,że coś jest nie tak …ale nie mogłam doprecyzować co …

      N:ale fajny sen 🙂
      może to było „odzyskanie”? z tego psychiatryka może zabieraliście dusze które tam utknęły po śmierci?

      A:w sumie tak mogło być bo ci ludzi też wyglądali jak by już długo gdzieś przebywali bez opiek,wsparcia..oczywiście to nakładka umysłu …ale może miała mi coś pokazać …Była tam taka dziewczyna pakowałam ją do pojazdu…Było w niej coś dziwnego na początku nie zwróciłam na to uwagi była moim zadaniem nic więcej,wszystko co miała to jakiś mały woreczek ze swoimi rzeczami,pociągnęłam ją w stronę luku w pojeździe kazałam jej go tam zostawić ona dreptała za mną posłusznie..dopiero kolega z tamtego świata szturchnął mnie każąc obchodzić mi się z nią delikatniej i dopiero wtedy przyjrzałam się jej energii była niezwykle płochliwa i delikatna jakaś taka niewinna…przerażona ale jednocześnie lgnęła do tej mojej lwiej siły niesamowicie mi ufała…zrobiło mi się głupio,że wcześniej się jej nie przyjrzałam było w niej coś …takiego czystego.Łapały za serce te jej energie.

      N:szkoda że mnie się takie ciekawe rzeczy nie śnią, chętnie bym pomogła w odzyskaniach 🙂

      -Weź mnie ze sobą następnym razem, ok?

      A: tak prawdę powiedziawszy to dopiero po obudzeniu zaczęłam się zastanawiać nad tym snem….w jego trakcie nie wiele było przebłysków świadomości …,że śnię i może to jakaś praca …pamiętam jak jakaś laska zajęła mi miejsce przy oknie w tym nowoczesnym ….czymś do transportu …i jak chciałam by mi zrobiła miejsce wtedy powiedziała,że przecież ona …ostatnio mi zrobiła miejsce przy oknie ..teraz ona posiedzi …. miałam wtedy taki przebłysk …świadomości „jak ostatnio ja jej nie znam! „….Ale coś we mnie pamiętało ..mgliście pamiętało,że byłyśmy gdzieś razem,że mi robiła miejsce …i,że ją znam i lubię nawet …
      Także być może wiele takich podróży odbywa się zupełnie poza zasięgiem mojej świadomości …ten sen być może pamiętam …bo wieczorem miałam doła jak stodoła 🙂 ..okres mi się zbliża i dopadła mnie przed okresowa ….męka …w każdym razie przed spaniem straszne konkluzje mnie nachodziły co do mnie samej ….i może pamięć tego snu miała mnie wybić z rytmu dręczenia siebie w, który tak chętnie wpadłam na fali hormonów…tak czuję ..czuję,że ktoś za tym stoi 🙂 myślę,że to była praca dla instytutu…a może też ów dół dobrze mnie zestroił z wibracją,którą trzeba było odzyskać….

      N:hehe a to dobre, ostatnio ty siedziałaś przy oknie i znowu chcesz 🙂
      no tak, wychodzi na to że to nie pierwsza wyprawa.
      podwójne życie Altei 😉

      A:…no właśnie…może ja tylko podglądam,życie kogoś …może to ja z innego świata i we śnie zaglądam w jej życie ?….nic poza tym ..czasem przynoszę w pamięci strzępki tego co tam zobaczyłam ….to wszystko …nie ma odzyskań i podróży …

      N:tak też może być ale to nie zmienia faktu że jest fascynujące 🙂
      podglądanie siebie z innego równoległego (albo i nie) wcielenia.

      -ciekawe co ja robię w innym życiu, kiedy nie stukam w klawiaturę u notariusza… może sprzątam ulice? a może sprzątam ludzi?

      A:hahaaah sprzątasz ludzi 🙂 nieźle 🙂 ….w każdym razie jest w tym wszystkim pewna flustracja …niewiedza o co w tym wszystkim chodzi …domysły to trochę mało …i każdy inny ..

      N:no wiesz, ty akurat masz większe prawdopodobieństwo, że twoje domysły zamienią się w jako – taką wiedzę o sobie samej.
      a ja jakoś za bardzo skupiam się na „tu i teraz” , tak przypuszczam, skoro kurna nic nie pamiętam.

      A:opublikowałam naszą rozmowę na blogu …przez przypadek …nie wiem jak to się stało miało być na moim drugim ….on jest prywatny i wpisy z niego się nie pokazują ? co ty na to ma zostać czy usunąć ?

      N:śnienie 07.12.14
      a co to, data????

      A:matko już poprawiam widzisz ja jeszcze śpię !!!!!!!!!!!!!!

      N:zostaw!…..coś w tym musi być , zostaw….

      Lubię to

  4. Hej, wybacz, że piszę dopiero teraz. Byłem ostatnio zajęty. To co piszesz w dużej mierze potwierdza teorie, do których na własną rękę doszedłem. Albo tylko tak mi się wydaje, albo ktoś mi je podał, a ja tego po prostu świadomie nie zapamiętałem 😉
    Dzięki za rozmowę. W najbliższym czasie przewiduję brak dostępu do internetu, ale jak będę miał możliwość to zajrzę tu jeszcze.

    A tu obiecany Sen za Sen. Chronologia w nim jest specyficzna i może być niejasny, ale jest dla mnie szczególnie ważny. Pomógł mi bardziej szczerze podejść do zrozumienia samego siebie.

    Scena 1:
    Jestem Pionierem. Na nowych, stalowych skrzydłach opuszczam miejsce Rytuału. Bez problemu pokonuję skrzydlatych wrogów, którzy są ode mnie zdecydowanie słabsi. Stara generacja nie ma szans w starciu ze mną.

    Scena 2:
    Walki wciąż trwają. Obie strony znają już sekret Przemiany. Raz tryumfują siły Dobra, raz Zła. Kolejne zastępy skrzydlatych istot giną.

    Scena 3:
    Jestem kobietą. Stoję na dachu budynku w towarzystwie kilku innych osób. Nagle dach zaczyna się przechylać. Poszycie usuwa się spod nóg. Czuję, że zaraz zginę. Przez dziurę w dachu wpadam do wnętrza budynku. Wszystko zaczyna się rozsypywać. Biegnę po schodach na parter. Wybiegam na zewnątrz, zanim budynek zapada się całkowicie. Na ulicy grupa nastolatków wygraża się bezbronnym ludziom. Nikt nie reaguje. Ja też nie. Czuję, że agresja z mojej strony byłaby czymś niewłaściwym. Nie powinno się pokonywać zła złem.

    Scena 4:
    Zostaję wybrana na Przedstawiciela Mroku. Rytuał właśnie sie zaczyna. W ręku trzymam kielich pełen krwi. Powinnam go wypić. Tego oczekują Przewodnicy. Każda sekunda zwłoki zwiększa szanse naszych wrogów, a jednak się z tym ociągam.

    Scena 5:
    Jestem mężczyzną. Siły Zła posiadają silną Czempionkę. Nasz Wybraniec został odrzucony. Zgłaszam się zamiast niego razem z bliską mi kobietą. Przemieniam się w skrzydlatego Wojownika, ale towarzysząca mi kobieta nie ma tyle szczęścia. Wybranka Mroku nadlatuje i zabija ją, nim tej udaje się przemienić. Przeciwniczka jest wielka. Dwukrotnie większa ode mnie. Unosi się na potężnych, stalowych skrzydłach. Wiem, że w pojedynkę nie mam szansy na zwycięstwo. Wirujemy w powietrzu. Robię ostre zwroty, aby „siąść jej na ogonie”. Wiem, że w ten sposób nie będzie mogła mnie dosięgnąć. Przeliczyłem się. Mimo rozmiarów jest niezwykle szybka i zwinna. Teraz mam ją za sobą i może mnie z łatwością dosięgnąć. Robię unik za unikiem. Uwijam się jak w ukropie. Napastniczka wypuszcza w moją stronę chmury trującego gazu. Nerwowo dmucham w nie, by odesłać je z powrotem. Biorąc wdech, zasysam trochę gazu. Przestaję oddychać. Kolejne chmury dokańczają dzieła. Opuszczam ciało. Mam poczucie, że ogromnym wysiłkiem woli mogłem powstrzymywać śmierć. Przerosło mnie to i poddałem się…

    Scena 6:
    Jestem Wysłanniczką Mroku. Walka skończona. Wojownik Światła pokonany. Powinnam chyba czuć radość z tego powodu. Nie czuję.
    Gdzieś w dole właśnie zapada się budynek, który uszkodziliśmy w trakcie walki.

    Scena 7:
    Jestem sobą. Wybiegam z budynku, zanim ten zapada się całkowicie. Mam uczucie deja vu, jednak coś się zmieniło. Jakby jakaś część mojej natury się obudziła. Ta, którą odrzucałem, jako „złą”. Widzę grupę nastolatków wygrażającą się bezbronnym ludziom. Rozumiem że agresja jest czasem bywa niezbędna. Atakuję ich, pozbawiam broni i przeganiam precz. Grożę, że jeśli tu wrócą, spotka ich gorszy los. Mam odczucie, że „zła” część osoby, nawet jeśli jest nieakceptowana, to wciąż istnieje, a ponadto jest niezbędna do pozostania całością.

    Scena 8:
    Udaję się na Rytuał. Podobno siły Zła posiadają silną Czempionkę, a nasz Wybraniec został odrzucony. Zgłaszam się zamiast niego razem z bliską mi kobietą.

    Lubię to

    • bycie cieniem i światłem …yang i yin ..ciekawy i intensywny sen taki że szczegółami 🙂 …
      Śnię,że znalazłam się w inny mieście ….uświadamiam sobie,że znam to miasto już ze snów …wiem,że jest ono położone w innym wymiarze…czasie w każdym razie nie istnieje tu na ziemi w naszym czasie ….idę przez nie zastanawiając się jak mam się wydostać i co ja w ogóle tu robię jest tam ciepło powiedziałabym,że jego klimat kojarzy mi się z Azją..nie wiem dlaczego ….wiem za to,że śnie uświadamiam to sobie w pełni ….mam takie odczucie,że muszę jeszcze raz się obudzić w tamtym świecie,żeby pełniej odczuć to co się dzieje nagle widzę namiot ktoś w nim śpi ale się właśnie budzi ….kładę się koło niego chyba na jakiejś ławce ….ten człowiek z namiotu młody mężczyzna pyta mnie co ja tu robię odpowiadam,że śnię….,że przybyłam tu we śnie a moje ciało jest w domu,kiedy to mówię przez ułamek sekundy przenoszę uwagę i widzę to ciało gdzie się znajduje….pytam czy wie jak nazywa się to miasto i kraj ….mówi mi…ale nazwa jest w żaden sposób niewymawialna tutaj ….podczas naszej rozmowy wybudzam się bardziej jak by krystalizuje świadomość…..trudno to nazwać….

      kiedy powiedziałam mu o tym,że śnię on również uświadamia sobie,że śni ….że śniło mu się to iż podróżuje do tego kraju ale tak naprawdę to sen ..nie podróż….postanawiamy razem wyruszyć by odkryć co tu robimy …nie wiem dlaczego ale wybieramy …popłynięcie rzeką z jej nurtem by dostać się do innego świata do,którego w istocie podążamy….obserwuje podczas tej podróży odczucia astralnego ciała w kontakcie z wodą są przyjemne taki łaskoczące….i oplatające …trudno to wyjaśnić….

      Trafiamy do miejsca gdzie te światy się łączą…..siadamy i czekamy na przewodnika ….i tu chyba największa niespodzianka tego snu …..zjawia się mały śliczny dinozaur łasi się do mnie jak piesek czuję jego miłość jest taki miły w dotyku kiedy go głaszczę …..wiem,że to on jest naszym przewodnikiem ….i strasznie mnie to cieszy …bo kochana z niego istotka 🙂 emanuje czystą miłością i wiernością ….i tu sen się kończy.

      Lubię to

    • Jak patrzę na datę to prawie rok temu pisaliśmy komentarze pod tym wpisem. Nie wiem,więc czy kiedykolwiek przeczytasz to co teraz piszę, ale cóż dopiero niedawno wyśniłam sen,który można by rzecz zawiera wyraźny punkt wspólny naszych snów.
      A mianowicie człowieka ..choć nie wiem czy był człowiekiem z jak to określić bionicznymi skrzydłami.Zdaje się,że były jak jakieś dodatkowe protezy trudno mi to określić.Stanowiły jego część ale z tego co zrozumiałam nie urodził się z nimi.
      Sen był odpowiedzią na wyrażoną wcześniej intencję senną by dowiedzieć się co łączy mnie i pewnego człowieka.
      Niestety sen do przyjemnych nie należał a ja byłam w nim obserwatorem wydarzeń, jakbym oglądała rozgrywający się przed moimi oczami film 3D 😉
      We śnie widziałam kobietę o czarnych włosach …w sumie to też punkt wspólny i mężczyznę znacznie od niej wyższego nie w zwyczajny sposób różnica wzrostu była całkiem spora.Tak jak jej wygląd był normalny ludzki,tak on miał bardzo dziwne jasne oczy i owe skrzydła.
      Świat w którym żyli ociekał złotem wszystko dokoła,aż lśniło ..w każdym razie ta dwójka nie wykonała jakiegoś rozkazu narażając się swoim zwierzchnikom.Tym samym na obu wykonano wyrok jego pozbawiono owych lśniących oczu i skrzydeł ..kobietę zdaje się zwyczajnie zabito.
      Może,więc gdzieś jest..był.. świat-wymiar w,którym ludzie używają..używali skrzydeł..jednak zdaje się,że ów świat i skrzydlaci niewiele mają wspólnego z pobożnymi życzeniami naszych religii co do ich natury.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s