fragment książki „Podróże poza ciałem”

Robert Monroe to najsłynniejszy badacz zjawiska znanego jako OOBE (doświadczenie poza ciałem). Poniższy tekst to relacja z jego pierwszych przeżyć w zakresie podróży astralnych.

Doświadczenia poza ciałem – wspomnienia Roberta Monroe’a robert_monroe

Późną nocą leżałem w łóżku tuż przed zaśnięciem. Żona spała obok mnie. Wibracje wydawały się powstawać w głowie i wkrótce obejmowały całe ciało. Kiedy leżąc próbowałem zdecydować się na jakąś metodę zanalizowania zjawiska, w pewnej chwili pomyślałem, jak to miło byłoby wziąć po południu szybowiec i polatać (było to moje ówczesne hobby). Niczego nie podejrzewając, rozmyślałem o przyjemnościach latania.

Po chwili uświadomiłem sobie, że coś uciska mi bark. Zdziwiony sięgnąłem ręką do tyłu, aby zbadać przyczynę. Moja dłoń napotkała gładką ścianę. Przesunąłem po niej ręką tak daleko, jak mogłem sięgnąć, lecz wyczuwałem tylko jednolicie gładką powierzchnię.

Zaniepokojony próbowałem przeniknąć wzrokiem ciemność. Stwierdziłem, że to ściana, a ja opieram się o nią barkiem.

Wywnioskowałem, że po zaśnięciu spadłem z łóżka (co prawda nigdy mi się to nie przytrafiło, ale ponieważ działo się tyle dziwnych rzeczy…).

Rozejrzałem się. Coś się nie zgadzało. Ściana nie miała okien, nie stały przy niej żadne meble, nie było też drzwi. To nie była ściana w mojej sypialni. Jednak w jakiś sposób była znajoma. Rozpoznałem ją prawie natychmiast. To nie ściana, a sufit! Unosiłem się pod sufitem, uderzając weń łagodnie przy każdym ruchu. Zaskoczony obróciłem się w powietrzu i spojrzałem w dół. W mroku majaczyło moje łóżko, na nim dwie postacie. Po prawej stronie była moja żona. Obok niej ktoś leżał. Oboje wydawali się spać.

Co za dziwaczny sen, pomyślałem, i kto śpi u boku mojej żony? Przyjrzałem się bliżej i doznałem prawdziwego szoku. To byłem ja.

Moja reakcja była niemal natychmiastowa. Ja byłem tu, a tam było moje ciało. Umierałem – to była śmierć, a ja nie byłem jeszcze na nią gotowy. W jakiś sposób wibracje zabiły mnie. Zdesperowany zanurkowałem do własnego ciała. Po chwili poczułem łóżko i kołdrę, a kiedy otworzyłem oczy, zobaczyłem, że leżę w łóżku.

Co to było? Czyżbym rzeczywiście otarł się o śmierć? Moje serce biło jak oszalałe, ale zważywszy okoliczności, nie było to takie dziwne. Poruszałem rękami i nogami. Wszystko wydawało się normalne. Wibracje zniknęły. Wstałem i przeszedłem się po pokoju, wyjrzałem przez okno, a potem zapaliłem papierosa.

Długo zbierałem się na odwagę, aby położyć się do łóżka i zasnąć.

W następnym tygodniu poszedłem do dr. Gordona na badania. Nie podałem mu przyczyny wizyty, ale spostrzegłem, że się zmartwił. Obejrzał mnie bardzo dokładnie, zrobił badanie krwi i moczu, prześwietlenie i elektrokardiogram, obmacał -w ogóle wszystko, co tylko przyszło mu do głowy. Przebadał mózg i zadał mi wiele pytań na temat sprawności motorycznej poszczególnych części ciała. Następnie zrobił EEG (analiza fal mózgowych), ale ono także nie wykazało żadnych zmian. Przynajmniej nic mi o nich nie powiedział, a pewien jestem, że zrobiłby to, gdyby coś znalazł.

W końcu podał mi jakieś środki uspokajające i odesłał do domu z zaleceniem, żebym zrzucił parę kilo, mniej palił, a więcej odpoczywał. Powiedział też, że jeżeli rzeczywiście mam jakiś problem, to z pewnością nie jest to problem fizyczny.

Spotykałem też dr. Bradshawa (psychiatrę, przyp. red.). Kiedy opowiedziałem mu nocne zdarzenie, wykazał jeszcze mniej zrozumienia i nie doradził właściwie niczego, co mogłoby mi pomóc. Był zdania, że powinienem spróbować powtórzyć to doznanie, jeżeli mi się uda. Odparłem, że nie jestem jeszcze gotowy na śmierć.

– Nie sądzę, że od razu musisz umierać – stwierdził spokojnie dr Bradshaw. – Niektórzy faceci od jogi czy parający się religiami wschodu utrzymują, że mogą to robić, kiedy tylko zechcą.

– Co robić? – zapytałem. – Przecież mówię – opuszczać na jakiś czas swoje ciało – odparł. – Twierdzą, że mogą poruszać się poza ciałem. Ty też mógłbyś spróbować.

Powiedziałem mu, że to przecież śmieszne. Nikt nie może poruszać się bez swojego fizycznego ciała.

– Nie byłbym taki pewien – odparł spokojnie dr Bradshaw. -Powinieneś poczytać trochę o Hindusach. Czy w college’u studiowałeś filozofię?

Odparłem, że tak, ale nie było tam niczego, co odnosiłoby się do podróży poza ciałem.

– No cóż, być może nie miałeś odpowiedniego profesora – dr Bradshaw zapalił cygaro i popatrzył na mnie. – Ale nie bądź taką zakutą pałą. Spróbuj i sam się przekonaj. Jak mawiał mój stary profesor filozofii: Jeżeli jesteś ślepy na jedno oko, kręć głową, a jeżeli jesteś całkiem ślepy, to nastaw uszu i słuchaj.

Zapytałem, co ma robić ten, kto jest równocześnie i ślepy i głuchy, ale nie dostałem odpowiedzi. Oczywiście dr Bradshaw miał wszelkie powody do takiej reakcji. Ostatecznie przydarzyło się to mnie, a nie jemu. Nie wiem jednak, co zrobiłbym bez jego pragmatycznego podejścia i cudownego poczucia humoru. To dług, którego nigdy nie będę w stanie spłacić.

Wibracje przyszły i odeszły jeszcze sześć razy, zanim zebrałem się wreszcie na odwagę, by powtórzyć doznanie. A kiedy to zrobiłem, było to prawie jak rozczarowanie. Gdy wibracje osiągnęły pełne natężenie, pomyślałem o uniesieniu się ku górze – i uniosłem się.

Delikatnie dryfowałem ponad łóżkiem, a kiedy pomyślałem, że chcę się zatrzymać, zatrzymałem się i zawisłem w powietrzu. Nie było to wcale nieprzyjemne uczucie, ale byłem podenerwowany, obawiając się jakiegoś wypadku. Po paru sekundach zapragnąłem się opuścić i po chwili poczułem, że jestem z powrotem w łóżku, a wszystkie moje fizyczne zmysły działają normalnie. Od chwili, w której położyłem się do łóżka, aż do zaniku wibracji nie miałem żadnej przerwy w świadomości. Gdyby wszystko okazało się halucynacją lub snem, byłbym w nie lada kłopocie. Nie potrafiłbym powiedzieć, gdzie w takim wypadku zaczyna się granica pomiędzy jawą a snem.

W zakładach dla umysłowo chorych są tysiące ludzi, którzy mają dokładnie taki sam problem.

 

Fragment pochodzi z książki „Podróże poza ciałem” Roberta Monroe’a.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “fragment książki „Podróże poza ciałem”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s